Bezradny jak Lech
W Kielcach Lech stracił punkty, kilku piłkarzy i opinię drużyny ambitnej, potrafiącej skutecznie atakować. Grając w osłabieniu przez niemal cały czas nawet nie próbował przyspieszyć. Gra na wynik bezbramkowy nie opłaciła się. Jedyna bramka meczu padła w 88 minucie, po jednym z kilkudziesięciu dośrodkowań Korony i braku komunikacji między Arboledą i Gostomskim, którzy zresztą wcześniej grali bardzo dobrze, szczególnie bramkarz. Korona zwycięstwo zawdzięcza błędowi Kamińskiego, bojaźliwej grze i kunktatorskiej taktyce Lecha, kłopotom ze wzrokiem sędziego Marcina Borskiego, który nie ukarał Jovanovicia i Pylypczuka czerwonymi kartkami za ewidentne faule.

