Hiszpańska szkoła futbolu wystarczy na Lecha?

Ledwo przeboleliśmy stratę punktów i pokaz antyfutbolu w meczu z Zagłębiem Lubin a trzeba jechać do Kielc, by powalczyć o wyjazdowe zwycięstwo. Lech tam przeważnie wygrywał, ale w tym sezonie niczego nie można być pewnym. Trzeba mieć szczęście, by dobrze wytypować wynik tego spotkania. Lecha stać na wszystko. Także Korona Kielce jest nieprzewidywalna. Władze tego klubu zdecydowały się na trenerski eksperyment hiszpański, z niezłym skutkiem.

Trener Mariusz Rumak cieszy się, że stan boiska w Kielcach jest lepszy od tego przy Bułgarskiej. – Podczas ostatniego meczu Korony przeciwko Widzewowi piłka w miarę dobrze się zachowywała, więc będziemy mogli pokazać naszą grę. Podkreślam jednak, że nie trawa była powodem tego, że straciliśmy punkty w ostatnim meczu. Oba zespoły miały te same warunki, ale trudniej było prowadzić atak pozycyjny niż głęboko się bronić – mówi trener.

W meczowej osiemnastce trener dokonał jednej zmiany. Jan Bednarek pojechał na mecz młodzieżowej reprezentacji Polski. Zastąpi go piłkarz jeszcze młodszy – Dawid Kownacki. Po sobotnim meczu żaden piłkarz Lecha nie skarży się na uraz. Korona nie będzie łatwym rywalem. Nie gra już tak siłowo, twardo, walecznie, jak w czasach Leszka Ojrzyńskiego. Hiszpan Jose Rojo Martinez „Pacheta” nałożył na swój zespół nowe zadania taktyczne, ale drużyna z Kielc nadal gra ambitnie, nie odpuszcza. Ostatni mecz przeciwko Widzewowi wygrała po golach dobrze w Poznaniu znanego Jacka Kiełba. Drugi z nich padł tuż przed końcem.

– To wyróżniająca się postać Korony, ale ona jest innym klubem niż Lech. Nie tylko Jacek Kiełb lepiej się czuje poza Lechem. To samo można powiedzieć o Wojciechu Golli, który przeszedł do Pogoni Szczecin, czy Kamilu Drygasie grającym teraz w Zawiszy Bydgoszcz. Nie mogę więc powiedzieć, że Jacek Kiełb w swojej obecnej formie przydałby się mojej drużynie. Trafił na zespół, który jest dobry dla niego – twierdzi trener.

Kasper Hamalainen, który zagrał doskonały mecz w Krakowie, lecz przeciwko Zagłębiu spisał się o wiele gorzej twierdzi, że to wynik nie tylko złego stanu boiska, ale i sposobu gry Lecha. – Zagraliśmy źle. Jeżeli trawa w Kielcach też nie jest w dobrym stanie, powinniśmy zmienić taktykę na bardziej bezpośrednią, bez długiego rozgrywania, ale z podaniami za linię obrony. Czasami gra się nie tylko przeciwko przeciwnikowi, ale i panującym warunkom – mówi Fin. Spodziewa się, że mecz w Kielcach będzie przypominać poprzedni, przeciwko Zagłębiu. Gospodarze mogą czekać na ataki Lecha. – Musimy znaleźć na to dobrą receptę – dodaje.

Poprzedni mecz Lecha w Kielcach toczył się w silnym mrozie i był wyrównany. Lechowi, jak zwykle w tamtym sezonie, wyszła kluczowa akcja spotkania i wygrał 1:0 po golu Bartosza Ślusarskiego. W kierunku bramki strzelał Łukasz Trałka, ale kompletnie mu nie wyszło. Na szczęście był jeszcze „Ślusarz”, który podeszwą buta skierował piłkę do siatki.

Udostępnij:

Podobne

Triumf z (lekkim) niedosytem

Kto śledzi najnowsze dzieje Lecha wie, że w każdej, nawet najmniej spodziewanej chwili można się spodziewać kłopotów. Przed meczem w Szczecinie trzeba się było obawiać,

Syndrom Lecha Poznań

Wypełniony stadion, oczekiwanie kolejnego triumfu lidera, atmosfera piłkarskiego święta, korzystne wyniki meczów rywali, szansa na wypracowanie przewagi nad nimi – co mogło pójść nie pomyśli