To będzie jedno z największych, jeśli nie największe wyzwanie Lecha na finiszu rozgrywek. Zagra na trudnym terenie w Szczecinie przeciwko rozpaczliwie szukającej punktów, zagrożonej spadkiem Pogoni. W obozie rywala znają ofensywną siłę Kolejorza, ale dla nikogo nie jest tajemnicą, że jego bolączką jest gra w obronie. W 28 meczach stracił 40 bramek, wiele z nich było skutkiem błędów defensorów. W niedzielę podarowali katowickiej Gieksie aż trzy.
Lech jest faworytem rozgrywek, ma zawodników potrafiących rozstrzygać mecze w pojedynkę, ale jest nieobliczalny, potrafi nie podejść do meczu, mylić się napędzając ataki przeciwników. Trener Niels Frederiksen, pytany podczas spotkania z dziennikarzami, czy nie boi się o swoją obronę zapewnił, że nie martwi się o nią. Pocieszał, że słaba postawa defensywy może się przydarzyć każdemu, a w poprzednich spotkaniach była ona solidna. Poza tam zauważył, że jego piłkarze są głodni powrotu na zwycięską ścieżkę. – Jeśli tylko pokażą swoje możliwości, to będę spokojny o wynik – zapewnia.
Pojedynek w Szczecinie zapowiada się jak twardy i zacięty, oba zespoły będą zmotywowane, oba mają o co walczyć. Jak zapowiada trener, Lech chce pokazać swą jakość z piłką przy nodze, kontrolując mecz. Podobne jednak będzie podejście Pogoni, która zawsze stara się prowadzić grę występując na własnym stadionie. Jakość będzie po stronie gości, mają lepszych piłkarzy, oby tylko zechcieli oni ujawnić swoje atuty. Być może Pogoń zaatakuje od razu, na co trener Lecha liczy, bo to może być szansa dla jego zespołu.
Problemy zdrowotne już nie występują, tylko Radosław Murawski wciąż jest wyłączony z gry. Wyzdrowieli Taofeek Ismaheeel i, co bardzo ważne w obliczu defensywnych słabości, Antonio Milić. Piłkarz o wielkich możliwościach, Luis Palma, nie było ostatnio pierwszym wyborem trenera. W niedzielę wszedł na boisko w drugiej połowie, by strzelić gola i zaliczyć świetną asystę. Teraz prawdopodobnie zagra od początku. Nie wiadomo tylko, czy Honduranin pokaże się na rozegraniu, czy na skrzydle w miejsce słabszego ostatnio Bengtssona.
Historyczny bilans obu klubów jest niemal identyczny, Lech do tej pory wygrał 30 razy, 29 razy zremisował i 29 razy przegrał. Pogoń zdecydowanie lepiej gra na własnym stadionie, zdobyła tu 26 punktów po ośmiu zwycięstwach, dwóch remisach, czterech porażkach. Lechowi natomiast jest obojętne, gdzie gra, bowiem bilans domowy i wyjazdowy me identyczny – po sześć wygranych, pięć remisów, trzy porażki.


