Paulus Arajuuri wzmocni Lecha wiosną

Jego atutem jest siła i szybkość. Ma za sobą występy w piłkarskiej reprezentacji Finlandii. Narodowym sportem jest tam hokej, ale on od czwartego roku życia grał w piłkę. Jego idolem był Jari Litmanen, potem Sami Hyppia, teraz nie wzoruje się na nikim. Podoba mu się miasto, stadion, atmosfera, klubowa infrastruktura. Odczuwa jeszcze skutki kontuzji, ale w styczniu, gdy zacznie z Lechem treningi, będzie na sto procent zdrowy. Nie można go nazwać zimnym, zdystansowanym, niedostępnym Finem. Jest bezpośredni, łatwo nawiązuje kontakt, często się uśmiecha.

Paulus Arajuuri przez trzy lata był piłkarzem szwedzkiego Kalmar FF, po wypełnieniu kontraktu, kończącego się w tym roku, przeszedł do Lecha. Jak twierdzi, rozmowy w tej sprawie trwały długo. O Lechu dowiedział się, gdy poznański klub grał w Lidze Europy ze szwedzkim AIK Sztokholm. Potem śledził losy Kaspera Hamalainena i Kebby Ceesaya, którzy przenieśli się ze Szwecji do Poznania. Wiele spotkań Lecha oglądał w telewizji, pierwszy raz na żywo grę swego przyszłego klubu zobaczy w meczu z Zagłębiem. Przez pół roku nie grał w piłkę z powodu kontuzji biodra.

Lubi grę fizyczną, a ma odpowiednie do niej warunki. Mierzy 192 cm, jest barczysty. – Obserwowałem jego grę w Szwecji. Przekonał mnie do siebie, ktoś taki będzie wzmocnieniem Lecha. Czego mu brakuje? Wzmocni to, co już jest u niego mocne, poprawi to, co jest do poprawienia – mówi Mariusz Rumak, trener Lecha.

Udostępnij:

Podobne

Triumf z (lekkim) niedosytem

Kto śledzi najnowsze dzieje Lecha wie, że w każdej, nawet najmniej spodziewanej chwili można się spodziewać kłopotów. Przed meczem w Szczecinie trzeba się było obawiać,

Syndrom Lecha Poznań

Wypełniony stadion, oczekiwanie kolejnego triumfu lidera, atmosfera piłkarskiego święta, korzystne wyniki meczów rywali, szansa na wypracowanie przewagi nad nimi – co mogło pójść nie pomyśli