Gostomski wygrał Lechowi mecz
Nie bramkarz miał być bohaterem tego spotkania, lecz któryś z zawodników ofensywnych. Kibice przed meczem prześcigali się licytując liczbę bramek, jaką Lech zaaplikuje słabemu Widzewowi. Była tylko jedna, na samym początku. A potem długie i kompromitujące bicie głową w mur, aż do szczęśliwego końca. Grający przez prawie cały mecz w osłabieniu Widzew, który nie pamięta już ostatniego ligowego zwycięstwa, był o włos od strzelenia wyrównującej bramki. Gdyby nie klasa Gostomskiego i jego szczęście, nie byłoby nawet tego skromnego zwycięstwa.