Niedzielna strzelanina w lidze hokeistów

Prawdziwą strzelaninę urządziły sobie w niedzielę drużyny ekstraklasy hokeja na trawie mężczyzn. Średnia z trzech spotkań to aż 10 goli na mecz! Wygrywali faworyci, ale rzutem na taśmę. Lider i obrońca tytułu na 6 minut przed końcem prowadził tylko 3:2 z Pomorzaninem w Toruniu. Ostatecznie zwyciężył 6:2. Wicelider Start 1954 Gniezno na 2 minut przed końcem przegrywał 5:6 z LKS Gąsawa. Zwyciężył 7:6.

Gostomski wygrał Lechowi mecz

Nie bramkarz miał być bohaterem tego spotkania, lecz któryś z zawodników ofensywnych. Kibice przed meczem prześcigali się licytując liczbę bramek, jaką Lech zaaplikuje słabemu Widzewowi. Była tylko jedna, na samym początku. A potem długie i kompromitujące bicie głową w mur, aż do szczęśliwego końca. Grający przez prawie cały mecz w osłabieniu Widzew, który nie pamięta już ostatniego ligowego zwycięstwa, był o włos od strzelenia wyrównującej bramki. Gdyby nie klasa Gostomskiego i jego szczęście, nie byłoby nawet tego skromnego zwycięstwa.

Drużyna kibiców wiceliderem

Wiara Lecha wygrała z Zawiszą Dolsk 4:2 i awansowała na drugą pozycję w tabeli, ponieważ wykorzystała potknięcie KS Gniezno, które przegrało z Orkanem Jarosławiec 3:2. Liderem nadal jest Concordia, która pokonała Polonię II Środa Wlkp. 3:0. 

Będzie kolejny debiut?

Kibice Lecha mogą dziś po raz pierwszy zobaczyć w akcji Barry’ego Douglasa. Szkot, który wyleczył się z urazów i w ostatnich dniach trenował z pełnym obciążeniem, znalazł się w „osiemnastce” na dzisiejszy mecz. Jak wiadomo, nie może zagrać Luis Henriquez, ukarany przez Komisję Ligi za rękoczyny w meczu z Pogonią. Do pierwszej drużyny wrócił Manuel Arobelda, z którego zachowania na treningach trener był zadowolony. Być może znów zobaczymy Dmitrije Injaca, nowego-starego piłkarza Lecha. Nie zagra natomiast Daylon Claasen, bo teraz ten piłkarz skarży się na dolegliwości mięśniowe.