Jak wygrać z Widzewem?

Lech musi zwyciężyć, by dowieść, że najgorsze kłopoty są za nim. Przeciwnik nie jest wysoko notowany, przechodzi jeszcze poważniejszy kryzys niż Kolejorz, pożegnał się z trenerem, który w ubiegłym sezonie wbrew trudnej sytuacji organizacyjnej wyprowadził drużynę na prostą. Mecz odbędzie się w niedzielę o godzinie 18, prawdopodobnie obejrzy go ok. 20 tysięcy widzów.

Kiedy wydawało się, że teraz będzie tylko lepiej, bo do gry wracają kolejni zawodnicy, a drużyna pokazała w Gliwicach, jak duże ma możliwości, ze składu na dwa mecze wypadł Luis Henriquez. Tym razem nie z powodu kontuzji, ani meczu reprezentacji Panamy, ale po dyskwalifikacji nałożonej przez Komisję Ligi. Zawodnik dopuścił się rękoczynów wobec Bartosza Ławy w meczu z Pogonią. Klub nie będzie się od tej kary odwoływał. Sędzia nie dostrzegł tego zdarzenia, ale piłkarz miał pecha – jego postępowanie zarejestrowały kamery telewizyjne.

Kto go zastąpi? Trener Mariusz Rumak decyzji jeszcze nie podjął, a możliwości ma kilka. Najbardziej prawdopodobny jest występ na lewej obronie Huberta Wołąkiewicza. Barry Douglas nie zgłasza już żadnych dolegliwości, ma jednak duże zaległości treningowe i wątpliwe, by wytrzymał grę w całym meczu, choć trener wystawienia go nie wyklucza. Marcin Kamiński wraca na środek obrony, ale nie wiadomo, kto będzie jego partnerem. Trener ponownie postawi na Jana Bednarka? Nie można wykluczyć nawet tego, że solidnie i z zapałem trenujący nad odzyskaniem formy Manuel Arboleda ponownie znajdzie się w łaskach. Na prawej obronie najbardziej prawdopodobna jest gra Mateusza Możdżenia.

Trener Lecha pytany, czy po udanej rewolucji personalnej w Gliwicach znów będzie próbował takich rozwiązań stwierdził, że próbuje się ich, gdy drużynie nie idzie i trzeba coś zmienić. Kiedy mechanizm funkcjonuje sprawnie, błędem byłoby wprowadzanie zamieszania. Mało są więc prawdopodobne kolejne debiuty, Mariusz Rumak zwraca nawet uwagę, że dla młodzieży równie ważna jak trenowanie z pierwszym zespołem jest nauka. Nie mogą brać z nią rozbratu na długo. Z pewnością z pierwszą drużyną dużo czasu spędzą zimą.

– Bednarek ma już umiejętności na ekstraklasę, ale brakuje mu jeszcze doświadczenia. Michał Jakóbowski zrobił krok do tyłu, bo był wypożyczony do Warty grającej w pierwszej lidze, a teraz rezerwy Lecha występują w trzeciej. Czasami jednak warto zrobić jeden krok do tyłu, by potem wykonać dwa do przodu. Michał, którego znałem już jako 14-latka, właśnie zadebiutował w ekstraklasie. Musi pracować, tylko od niego zależy, jak duże zrobi postępy – ocenia Mariusz Rumak.

Rafał Murawski ostro trenujący nad nadrobieniem zaległości nie jest jeszcze gotowy rozegrać całego meczu. Jednak w tej rundzie wróci na dobre do gry. Kebba Ceesay treningi z pełnym obciążeniem rozpocznie w poniedziałek. Zapowiada się więc, że wszyscy podstawowi zawodnicy Lecha odzyskają niebawem zdrowie, a potem formę i będzie można spełnić to, co trener obiecał ostatnio na Facebooku – pokazać kibicom takiego Lecha, jaki wywalczył wicemistrzostwo Polski wygrywając mecz za meczem.

Trzeci raz tej jesieni Lech zmierzy się z klubem, w którym właśnie nastąpiła zmiana trenera. Z Zagłębiem zremisował, z Koroną wygrał. Mariusz Rumak nie spodziewa się gruntownej zmiany systemu gry przez Widzew, ale Lech i tak zwróci uwagę przede wszystkim na siebie. Będzie chciał rozegrać niedzielny mecz po swojemu bez względu na to, co pokaże przeciwnik

Gergo Lovrencsics, wiosną czołowy strzelec Lecha przypomina, że najlepszemu nawet piłkarzowi może zdarzyć się przerwa w zdobywaniu goli. – Pracuję mocno na treningach. Robię wszystko, by strzelecka forma wróciła. Wierzę, że to szybko nastąpi – zapewnia Węgier.

Udostępnij:

Podobne

Triumf z (lekkim) niedosytem

Kto śledzi najnowsze dzieje Lecha wie, że w każdej, nawet najmniej spodziewanej chwili można się spodziewać kłopotów. Przed meczem w Szczecinie trzeba się było obawiać,

Syndrom Lecha Poznań

Wypełniony stadion, oczekiwanie kolejnego triumfu lidera, atmosfera piłkarskiego święta, korzystne wyniki meczów rywali, szansa na wypracowanie przewagi nad nimi – co mogło pójść nie pomyśli