Przez kilka lat byłeś prezesem Lecha. Jak byś zareagował, gdyby połowa drużyny z przyczyn zdrowotnych nie nadawała się do gry?
– Przede wszystkim próbowałbym znaleźć przyczyny takiego stanu. Jeśli chodzi o ratowanie sytuacji – nie miałbym dużego pola manewru. Trzeba byłoby sięgnąć po graczy z drużyny rezerw i sprawdzić, czy są jacyś piłkarze pozostający bez kontraktu, a mogący nas zasilić. Nie zastanawiałbym się nad tym, czy ktoś lubi Dudkę, czy nie. Jeżeli jest do wzięcia, to bym go wziął na pół roku, skoro w pierwszym zespole pozostali tylko dwaj obrońcy nadający się do gry. Tu chodzi o załatanie dziury, a nie strategię budowania drużyny. Oczywiście Dudka musiałby się na takie rozwiązanie zgodzić.
Lech specjalizuje się w szkoleniu młodych piłkarzy. Kilku zostało ostatnio powołanych do pierwszego zespołu.
– Nie rozumiem tylko, na co trener czeka, bo ich nie wpuszcza na boisku. Co w tej drużynie robi Dariusz Formella? Jeżeli nie wchodzi na boisko teraz, kiedy tak wielu zawodników leczy kontuzje, to kiedy ma zacząć grać? Taki chłopak może powiedzieć, że skoro w Lechu będzie brany pod uwagę przy ustalaniu składu drużyny dopiero za rok, czy za dwa, to może lepiej mu będzie w innym klubie.