U Lecha na urodzinach
94. urodziny Lech świętował podczas meczu z Legią. Pełny stadion, wspaniała atmosfera, wielkie emocje – wszystko było piękne oprócz wyniku. Największy rywal w ciągu pół roku wyraźnie nam odjechał.
94. urodziny Lech świętował podczas meczu z Legią. Pełny stadion, wspaniała atmosfera, wielkie emocje – wszystko było piękne oprócz wyniku. Największy rywal w ciągu pół roku wyraźnie nam odjechał.
Wiadomo było, że Legia ma teraz mocniejszy skład niż Lech, którego na domiar złego dopadły rozmaite choroby. Można jednak było liczyć na mecz wyrównany i przy odrobinie szczęścia uzyskanie dobrego rezultatu. Rzeczywistość okazała się brutalna. Legia poziomem gry, umiejętnościami zawodników odskoczyła mistrzowi Polski i jest prawie pewna zdetronizowania go. Takie mecze przekonują, jakie dziury w składzie ma Lech, jak duża jest różnica między kilkoma czołowymi jego piłkarzami a resztą.
Pokonanie mocnej Legii będzie trudne, ale wykonalne, nawet w obecnym składzie Lecha. Kontuzje i choroby osłabiły drużynę, która i tak jest personalnie słabsza od przeciwnika. W Legii nie wyobrażają sobie, by zabrakło napastnika, mają ich zawsze kilku. W poznańskim klubie nikt się takimi drobiazgami nie przejmuje, wszak priorytetem jest równoważenie budżetu. Sprowadzony zimą Nicki Bille potraktowany został jak potencjalny zbawca Lecha. Szybko wypadł ze składu, ale wreszcie jest zdrowy, a do tego nastawiony bojowo.
Dzień przed najważniejszym meczem ligowym w sezonie trener Jan Urban nie miał pojęcia, z których piłkarzy będzie mógł skorzystać. Nie dość, że kilku jest kontuzjowanych, to prawie połowę drużyny dopadła infekcja, wielu z nich wznowiło treningi dopiero w piątek wieczorem. Natomiast Legia jest w tym sezonie mocna jak nigdy, góruje nad rywalami nawet w przegranych meczach. Nadzieja w tym, że zawodnikom Kolejorza pomoże adrenalina. Emocje rosną z każdą godziną.
W przeddzień meczu piłkarze Lecha solennie obiecywali grę z Zagłębiem Sosnowiec na całego. Zapewniali, że nie będą pamiętać o sobotnim ligowym klasyku. Mieli już po pierwszym meczu być pewnymi awansu. Zrobili jednak wszystko, by awans rozstrzygnął się dopiero w rewanżu, w którym faworyta nie będzie i finał na Stadionie Narodowym może Lechowi przejść koło nosa. Na dodatek traci kolejnych piłkarzy. Sytuacja kadrowa staje się dramatyczna.
Wszyscy w Poznaniu od dawna żyją ligowym klasykiem – sobotnim meczem Lecha z Legią. Zanim jednak do tego dojdzie, Kolejorz zmierzy się w półfinale Pucharu Polski z Zagłębiem Sosnowiec. Będzie to o wiele ważniejsze wydarzenie dla ratującej sezon drużyny. Ligowy mecz może niczego nie zmienić, natomiast awans do finału Pucharu Polski daje szansę ponownego zmierzenia się z Legią, pokonania jej i wywalczenia sobie prawa gry w europejskich pucharach.
AP Poznań – Zagłębie II Lubin 28:27 (14:12). Poznanianki przystąpiły do tego meczu z dużą wolą zwycięstwa. Nic dziwnego, dla każdego wygrana ma większą wartość niż trzy porażki po ładnej i ambitnej walce. Przeciwnik to nie byle kto, rezerwy mocnego klubu z Superligi. Pierwszą połowę udało się wygrać. W drugiej początkowo było jeszcze lepiej, ale chyba poznanianki przedwcześnie uwierzyły, że zwycięstwo jest w kieszeni. Niewiele brakowało do porażki, na szczęście udało się wygrać.
Osłabiony Lech, pozbawiony głównej siły ofensywnej, rozegrał bardzo dobry mecz zwyciężając w Chorzowie Ruch 3:1. Kilku ważnych graczy leczy kontuzje, ale wciąż grają Gajos i Jevtić, a ich umiejętności są wielkie. Oddali trzy przepiękne strzały. Ruch grał ambitnie, parł do przodu, a piłkarze Lecha używali głowy – stosowali mądrą taktykę. Jedyny minus sobotniego wieczoru to żółta kartka Kamińskiego. Z Legią nie zagra. Był lepszym graczem w tym meczu niż jego partner Arajuuri, a od obu środkowych obrońców dużo lepiej spisywał się Kadar.
W tydzień trzeba rozegrać trzy bardzo ważne, być może kluczowe dla całego sezonu mecze, a ubywa zdolnych do gry piłkarzy. Do Chorzowa nie jadą nie tylko Bille i Pawłowski, ale także Linetty i Jóźwiak. Może być jeszcze gorzej – kluczowym graczom Kolejorza grozi absencja, jeśli w twardym pojedynku z Ruchem sędzia Szymon Marciniak pokaże im żółtą kartkę. Dla Lecha najważniejsza będzie gra ostrożna, defensywna, zdyscyplinowana taktycznie. Nie będzie gry radosnej, ofensywnej.