Jest lepiej!
Odcinek 3
Wszystkie znaki na niebie i ziemi zdawały się pracować na dobre samopoczucie prezesów. Pogoda piękna, nowy trener dogaduje się z piłkarzami, zapowiada się dobra frekwencja na niedzielnym meczu… Żyć, nie umierać.
Odcinek 3
Wszystkie znaki na niebie i ziemi zdawały się pracować na dobre samopoczucie prezesów. Pogoda piękna, nowy trener dogaduje się z piłkarzami, zapowiada się dobra frekwencja na niedzielnym meczu… Żyć, nie umierać.
Trochę się boję najbliższego meczu. Lech jedzie do Gdańska, gdzie wprawdzie często wygrywał, ale to było w innej epoce, gdy miał lepszą drużynę, a Lechia była słabsza niż obecnie. Po pokonaniu Pogoni chciałoby się pójść za ciosem, wrócić tam, gdzie od dawna nas nie ma, spożytkować nowy duch w drużynie, która znów potrafi odrabiać straty, ma pomysł na ofensywę. Jest lepiej, ale to nie znaczy, że już jest dobrze. Drużyna mocniejsza niż Pogoń łatwo wykorzysta błędy w defensywie i słabości w składzie.
W meczu z Pogonią Lech stracił bramkę na samym początku, po katastrofalnym błędzie Tomasza Kędziory. Nenad Bjelica nie jest cudotwórcą, niektórych zachowań nie wypleni z dnia na dzień. A jednak nowego trenera na cuda stać. Dawny Lech zamieniłby się w takiej sytuacji w grupę ludzi zdenerwowanych, do końca meczu próbujących nieudolnie, bez przekonania atakować. Nowy Lech szybko wyrównał, potem dołożył jeszcze dwie bramki. W jego poczynaniach widać było wiarę we własne siły i energię.
Akademia Lecha Poznań, ciesząca się opinią czołowej w Polsce, zamierza współpracować z odpowiednikami z czołowych lig europejskich. Pierwsza partnerska umowa, z HSV Hamburg, właśnie została podpisana. – Wykorzystaliśmy moment, gdy do klubu z Hamburga przechodził nasz wychowanek, Jan Sieracki – mówi Piotr Sadowski, szef ALP. Umowa ma obowiązywać dwa lata. Dotyczy nie całych klubów, lecz ich akademii.
Wszyscy, dosłownie wszyscy w Poznaniu mają dość sytuacji, jaka w Lechu panowała przez ostatni rok. Skoro zapadła mocno spóźniona decyzja o zmianie trenera, w kibiców wstąpiły nadzieje, że teraz będzie jak za najlepszych czasów. Wierzą, że choć Nenad Bjelica nie otrzymał drużyny wzmocnionej i musi korzystać z piłkarzy, który zostali do Poznania sprowadzeni właściwie nie wiadomo po co, to swoją osobowością i doświadczeniem odmieni Kolejorza.
Czy można przeobrazić grę drużyny w niespełna dwa tygodnie, nie mając kontaktu z ośmiu ważnymi zawodnikami? Kibice Lecha wierzą, że tak i nie mogą doczekać się meczu przeciwko Pogoni. Wiele słyszeli o ofensywnym stylu preferowanym przez nowego trenera Nenada Bjelicę. Przez ostatni rok Lech zawodził. Nawet jeżeli wygrywał, to nikt się jego grą nie zachwycał. Ostatni raz porwała publiczność latem 2015 roku, pokonując Legię w Superpucharze.
Nowy trener Lecha, Nenad Bjelica pochodzi z Chorwacji, w piłkę na wysokim poziomie grał w kilku krajach. Pracę trenerską zaczął w Austrii i właśnie tam odniósł największe sukcesy, takie jak wprowadzenie Austrii Wiedeń do LM. Do Poznania przyjechał ze swymi austriackimi asystentami: Rene Pomsem (na zdjęciu) i specjalistą od fizycznego przygotowania Martinem Mayerem. Właśnie z nimi współpracował w poprzednich klubach.
Pomysł chodził prezesom po głowach od dawna. Teraz jednak, w obliczu pustoszejących trybun i fatalnej gry kopaczy, zebrali się na chwilę odwagi.
– Dawać tu Skauta – wydał polecenie Buchalter. Za chwilę do gabinetu wszedł człowiek, chyba najbardziej tajemniczy w całym klubie. Wielu dałoby wiele, żeby go poznać z imienia i nazwiska. Wielu kibiców miałoby chęć „wymienić” z nim poglądy na temat , chociażby zakupu młodego zdolnego snajpera z Niemiec czy rewelacyjnych Duńczyków. Ta tajemnicza postać, nawet teraz z przyzwyczajenia stanęła w najciemniejszym rogu pokoju. Twarz mężczyzny zasłaniały duże słoneczne okulary i daszek sportowej czapeczki. W milczeniu czekał na pytania od swoich pryncypałów.
W Wągrowcu Lech pokonał w meczu sparingowym z Olimpię Grudziądz 2:1. To był debiut Nenada Bjelicy na ławce Kolejorza. Chorwat wie już, że nie z wszystkich swych podopiecznych będzie miał pociechę, kilku go zawiodło. Nie było wśród nich Jevticia, który po przerwie rozruszał atak Lecha, strzelił piękną bramkę. Spośród zawodników z drużyny rezerw szansy dobrego pokazania się nowemu trenerowi nie zmarnował Kolumbijczyk Victor Gutierrez.