Wydarzenia

Fatalna druga połowa. Lech traci zwycięstwo

Nie było przełamania białostockiego fatum. Lech prowadził do przerwy, panował nad sytuacją, mógł – a nawet powinien – zabić mecz strzelając kolejne gole. Drugą połowę rozegrał jednak katastrofalnie i może się cieszyć, że stracił tylko jednego gola. Zagrał zadziwiająco nieudolnie w ofensywie. Obecnym na boisku piłkarzom, szczególnie napastnikom, zabrakło jakości. Z Makuszewskim i Situmem pójdzie łatwiej, choć brak napastnika ciągle będzie bolesny.

Czytaj więcej »

Kapitan Lecha wraca do Białegostoku. Po zwycięstwo?

Dwaj czołowi piłkarze Lecha ekstraklasową karierę zaczęli w Jagiellonii. Klub z Białegostoku znalazł ich w niższych ligach i wypromował. Nic dziwnego, że na Podlasie wracają sentymentem. Maciej Makuszewski tym razem nie pojechał z drużyną, bo udział w meczu uniemożliwiła mu czwarta w sezonie żółta kartka. Natomiast Maciej Gajos, kapitan Lecha, z pewnością znajdzie się w składzie. – W Białymstoku spędziłem trzy fajne lata, dobrze ten okres wspominam – mówi.

Czytaj więcej »

Każda passa kiedyś się kończy. Nawet najgorsza

Cztery kolejne porażki i jeden remis – taki jest bilans Lecha w ostatnich wyjazdowych spotkaniach przeciwko Jagiellonii. Najwyższy czas przerwać złą passę, choć okoliczności nie są najszczęśliwsze. Przerwa na mecze z reprezentacją zwykle wybija Lecha z rytmu, a do tego nie wystąpi w najsilniejszym składzie, mimo iż Situm i Kostewycz szybciej niż można się było spodziewać dochodzą do zdrowia.

Czytaj więcej »

Im lepiej czuje się Darko, tym lepiej gra Lech

Nie dograł do końca poprzedniego meczu w Białymstoku. Wyleciał z boisko po czerwonej kartce za brutalny faul. To było nietypowe zachowanie tego piłkarza. Jest dobrze wyszkolony technicznie, nie gra siłowo, rzadko zdarzają mu się faule. – Byłem spóźniony. Chciałem odebrać piłkę, poszedłem na sto procent, ale nie zdążyłem. Nie boję się, że to się powtórzy. Wiem, jaki jestem, jak gram. Emocje w piłce są zawsze, ale w piątek będę się pilnować – obiecuje Darko Jevtić.

Czytaj więcej »

Będzie trudniej niż w meczu z Legią

– Nie jestem wróżką, nie mam szklanej kuli, dzięki której mógłbym zobaczyć przyszłość – mówi Christian Gytkjaer, napastnik Lecha, pytany o to, czy w meczu z Jagiellonią drużynie uda się zagrać równie dobrze, jak przeciwko Legii. – Mam jednak taką nadzieję. Czuję się bardzo dobrze, wszyscy w klubie wciąż jesteśmy pod wrażeniem ostatniego ważnego zwycięstwa. Dało ono nam wszystkim, także kibicom mentalnego kopa – dodaje Duńczyk.

Czytaj więcej »

Słabi wcale nie są tacy słabi

Oglądając „popisy” piłkarskiej reprezentacji Białorusi, widząc jej przedostatnie miejsce w swej grupie eliminacyjnej do mistrzostw świata można dojść do wniosku, że futbol w tym kraju stoi na niskim poziomie. Kłam temu zadają pucharowe wyniki BATE, a niedzielny sparing Lecha z Dynamem Brześć przekonuje, że drużyna z Borysowa nie jest jedyną z tego kraju potrafiącą grać na przyzwoitym poziomie.

Czytaj więcej »

Zremisowany sparing Lecha

Dynamo Brześć było partnerem Lecha w meczu rozegranym na bocznym boisku stadionu przy Bułgarskiej. Białoruski średniak okazał się dobrym zespołem, stworzył sobie więcej okazji bramkowych, szczególnie po przerwie. Spotkanie zakończyło się wynikiem 1:1. Niestety, nie można powiedzieć, by ten sprawdzian wykazał wzrost formy piłkarzy, z których trener Kolejorza nie korzysta z powodu ich słabej dyspozycji.

Czytaj więcej »

Niklas Barkroth przed dużą szansą

Nieobecność Macieja Makuszewskiego i Mario Situma w kadrze Lecha na wyjazdowy mecz przeciwko Jagiellonii to niepowtarzalna szansa dla Niklasa Barkrotha. Do Lecha trafił z opinią czołowego skrzydłowego ligi szwedzkiej, zawodnika błyskotliwego i szybkiego. Nieźle wypadł w kilku meczach, zaliczył asysty, ale kibice nie oceniają go jako gracza wartego pieniądze, jakie trzeba było za niego zapłacić IFK Norköping. W pierwszym składzie pokazuje się rzadko.

Czytaj więcej »

Pogoda fatalna, ale Lech czasu nie traci

Gdy polscy kibice oglądali mecz reprezentacji narodowej, piłkarze Lecha trenowali pierwszy raz po trzydniowym odpoczynku, jaki wyznaczył im trener Nenad Bjelica. Najpierw mieli zajęcia pod dachem, gdzie ćwiczyli siłę. Potem wyszli na boisko, ale wiało tak mocno, i coraz mocniej, że z piłek nie można było zrobić użytku. Zajęcia ograniczyły się więc tego dnia do biegania.

Czytaj więcej »