„W Szwecji nie łatwo było go zatrzymać”. Teraz Leo Bengtsson gra dla Lecha

W obliczu kontuzji Daniela Hakansa i niepewności, kiedy Fin będzie gotowy do gry, Lech przyspieszył działania na rynku transferowym i pozyskał nowego skrzydłowego. To kolejny gracz ze Skandynawii, a konkretnie ze Szwecji, która w ostatnich latach jest ulubioną narodowością władz przy Bułgarskiej. Jest to też dobra informacja dla Patrika Walemarka, bowiem będzie miał okazję zagrać ze swoim dawnym kolegą.

„Tworzyli zgrany duet”

Nowym skrzydłowym do dyspozycji Nielsa Frederiksena został Leo Bengtsson, który ostatnie lata spędził na Cyprze, jednak wcześniej występował w ojczyźnie. Wychowywał się w Hammarby, które Lech już po jego odejściu pokonał aż 3:0 w eliminacjach Ligi Europy w 2020 roku. Szwed na dobre zaistniał w Hacken, gdzie stał się kluczowym zawodnikiem. 

– Ja zawsze doceniałem technikę użytkową podczas jego występów. Oczywiście – ma niezłe parametry szybkościowe, ale nie to czyniło go wyróżniającym się zawodnikiem. Świetnie radził sobie z piłką przy nodze i jego firmową akcją było ścięcie ze skrzydła do środka i uderzenie po długim rogu. Niby proste i przewidywalne, ale Leo robił to na tyle dobrze, że niełatwo było go zatrzymać. Miewał doskonałe momenty na lewym skrzydle i zdaje się, że stylem gry dobrze pasuje do pomysłu Nielsa Frederiksena – mówi o atutach 27-latka Marek Wadas prowadzący profil „Szwedzka piłka”.

Leo Bengtsson przez 2,5 roku spędzonych w Hacken rozegrał ponad 60 ligowych spotkań, w których strzelił aż 15 goli. Jak na skrzydłowego jest to bardzo dobry wynik, który musiał zainteresować kluby z mocniejszych lig, tym bardziej, że Szwed grał praktycznie w każdym spotkaniu i nie trapiły go kontuzje. Dlatego pytamy, co stanęło na przeszkodzie, by zrobił większą karierę, jakie miał słabe punkty podczas gry w rodzimej Allsvenskan oraz dlaczego zdecydował się na przenosiny na Cypr.

– Po suchych statystykach widać, że w grze przede wszystkim brakuje mu regularności. Miewał momenty przestojów, więc nietrudno wywnioskować, że naprawdę dobrej kariery nie zrobił przez wzgląd na wahania formy.  Mam wrażenie, że trochę za późno zdecydował się na odejście ze Szwecji. Oferty były, pewnie atrakcyjniejsze, ale Szwedzi często decydują się na Cypr. Piękna pogoda, dobre pieniądze i inne życie. Ostatecznie widać, że to był niezły wybór – strzelił kilka ważnych bramek, zdobył mistrzostwo – raczej nie narzeka. Wiem, że pytało o niego AIK, ale ze względu na lojalność wobec Hammarby (tam zaczynał karierę) nie było nawet tematu. Były pogłoski o zagranicznych kierunkach, ale ostatecznie padło na Aris Limassol – ocenia Wadas.

Jak wskazują statystyki, Leo Bengtsson jest zawodnikiem grającym zdecydowanie częściej na lewym skrzydle, jednak pytamy eksperta, czy podczas pobytu w Szwecji pokazywał również predyspozycje, by występować też na innej pozycji w ofensywie?

– Bengtsson pewnie zdołałby zagrać na drugim skrzydle, być może na dziewiątce, ale to raczej typowy lewoskrzydłowy. Ciekawy jestem, jak prezentowałby się na dziesiątce, niemniej sądzę, iż trochę brakuje mu umiejętności kreacji. Przesadnie nie kombinowałbym z rzucaniem go na różne pozycje – odpowiada nasz rozmówca.

Dodatkowo warto wspomnieć, że przez dwa lata Bengtsson tworzył duet z Patrikiem Walemarkiem, który opuścił Hacken w zimie, a Bengtsson kilka miesięcy później. Obaj znają się doskonale, bowiem bardzo często występowali w duecie. Jeden na jednym skrzydle, a drugi na drugim. 

–  Pewnie w jakimś stopniu są podobni, aczkolwiek zawsze byłem większym fanem Walemarka. Po Patriku widać było papiery na duże granie – był bezczelny podczas spotkań, a Leo momentami jest trochę za spokojny. Mimo to – tworzyli zgrany duet i cieszę się, że znowu będzie okazja oglądać ich w barwach jednej drużyny – porównuje dwóch skrzydłowych Kolejorza ekspert od szwedzkiej piłki.

Bengtsson z udaną przygodą po wyjeździe z kraju. „Zawsze czerpał wielką radość z gry”

Leo Bengtsson po dobrej grze w Hacken – jak już zostało wspomniane – trafił do cypryjskiego Arisu Limassol. Tam zdobył mistrzostwo i miał okazję rywalizować w europejskich pucharach. Mimo kierunku bardziej kojarzonego z wakacjami niż z rywalizacją sportową, tamtejsze czołowe kluby często są mocno wspomagane przez bogaczy – również tych z powiązaniami rosyjskimi – i stoją na wysokim poziomie.

– Aris ma wielu ofensywnych graczy grających z rozmachem, z których niektórzy wyróżniają się większą finezją i szybkością, jak Mayambela, Gomis (przed odejściem), Montnor, Kokorin i inni. Mimo to statystyki Bengtssona na Cyprze są świetne, a jego zejścia w pole karne lub ustawianie się potrafiły sprawiać duże problemy. W czasie gry w Arisie zdobył 22 gole i zaliczył 16 asyst w 115 meczach – mówi nam jak prezentował się Bengtsson na tle innych zawodników Thassos Frangeskou, prowadzący podcast „This is Mappa” o piłce w tamtym kraju.

Szwed spędził tam pełne trzy lata. Był to na tyle długi czas, że dał się doskonale poznać wszystkim pasjonatom futbolu na Cyprze oraz mógł też stać się jeszcze lepszym zawodnikiem niż podczas gry w ojczyźnie. Dlatego pytamy, czym charakteryzował się Bengtsson podczas gry w barwach Arisu Limassol?

– Leo dobrze radził sobie z piłką przy nodze, potrafił świetnie nad nią panować i bardzo dobrze wyczuwał momenty na wbiegnięcie w pole karne. Aris grał ofensywną piłkę opartą na przeciążaniu stref ataku, co wymaga dużo wysiłku od skrzydłowych, a jego zaangażowanie przez cały mecz stało na solidnym poziomie. Osobiście lubię go jako zawodnika, bo zawsze sprawiał wrażenie, jakby czerpał wielką radość z gry. Styl Arisu opierał się też na wysokim pressingu, w czym Bengtsson dobrze się odnajdywał, ale zauważyłem, że niezbyt chętnie angażuje się w grę defensywną. Zdarzało się, że zostawiał swojego bocznego obrońcę bez wsparcia przy dłuższych zagraniach przeciwnika – ocenia mocne i słabe strony 27-latka Frangeskou.

W sezonie, gdy jego drużyna sięgnęła po mistrzostwo, zdobył aż osiem bramek, czym mocno przyczynił się do zgarnięcia trofeum. Dzięki temu miał okazję spróbować sił w europejskich pucharach. Aris Limassol zaczął od próby awansu do Ligi Mistrzów, jednak w trzeciej rundzie eliminacji został wyeliminowany przez Raków Częstochowa. Przeciwko drużynie Dawida Szwargi Szwed zagrał w obu spotkaniach i to w podstawowym składzie. Finalnie mistrz Cypru skończył w Lidze Europy, z której odpadł w fazie grupowej. 

– Aris tylko raz grał w europejskich pucharach – w Lidze Europy, po zdobyciu mistrzostwa. Bengtsson zanotował wtedy 2 asysty w meczu z Rangersami – co dało niespodziewanie zwycięstwo – oraz trafił do siatki w starciu ze Spartą Pragą. Poza tamtym sezonem nie miał większego kontaktu z grą na arenie międzynarodowej – mówi nam o grze Szweda w europejskich rozgrywkach prowadzący podcast o piłce na Cyprze.

Identycznie jak w Szwecji, na Cyprze Bengtsson był zawodnikiem wręcz przywiązanym do lewego skrzydła. Trener nawet nie próbował szukać mu innej pozycji, jednak pytamy, czy na podstawie obserwacji ekspert widziałby go również w innej roli na boisku. – W Arisie grał zarówno jako klasyczny skrzydłowy, jak i tzw. „inverted winger” (skrzydłowy schodzący do środka). Nie jestem pewien, jak by się odnalazł na innych pozycjach w ofensywie, bo widziałem go tylko grającego na lewym skrzydle. Można powiedzieć, że to było królestwo Bengtssona – twierdzi nasz rozmówca.

27-latek przez cały czas był w Arisie podstawowym zawodnikiem. Nie wypadał z powodu kontuzji, bo ich zwyczajnie nie łapał – przez całą swoją karierę zaledwie raz pauzował i to przez stłuczenie żeber. Bengtsson dawał oczekiwaną jakość w ataku, która przekładała się na konkretne liczby. Lech też nie wyłożył za swojego nowego gracza gigantycznych pieniędzy, a jednak ten dostał zgodę na odejście i sam zgodził się, by dołączyć do drużyny Nielsa Frederiksena. Stąd pytamy, z jakich powodów Szwed opuścił Cypr i przeniósł się do Polski?

– Przed tym latem nie było wielu plotek transferowych wokół Bengtssona, częściowo dlatego, że był zadowolony z gry w klubie. Mimo że Aris zajął drugie miejsce w lidze, to był to ostatni sezon trenera Aleksieja Szpilewskiego (prowadził zespół przez 3,5 roku), a wielu zawodników straciło zaufanie do kierunku, w którym zmierza klub. Już odeszli Eric Boakye, Morgan Brown, Slobodan Urosević oraz wielu członków sztabu szkoleniowego, a mówi się też o możliwych odejściach kolejnych graczy, jak Mihlali Mayambela. Prezydent Arisu mocno zainwestował w zespół – sprowadził takich graczy, jak Conor Goldson, Leon Balogun, Aleksandr Kokorin czy Giorgi Kvilitaia, którzy zarabiają ogromne pieniądze. Prawdopodobnie oczekuje teraz zwrotu z inwestycji – mówi o prawdopodobnych przyczynach transferu Thassos Frangeskou.

Dodatkową informacją jest fakt, że Lech sprowadza gracza od razu gotowego do gry. Bengtsson przed transferem normalnie trenował z drużyną, więc nie potrzebuje specjalnego okresu przygotowawczego. Przez całą swoją karierę zarówno w Szwecji jak i na Cyprze pokazywał się z dobrej strony, a przede wszystkim nie miał problemów zdrowotnych, jak chociażby właśnie kontuzjowany Daniel Hakans. Nie powinien mieć on również problemów z aklimatyzacją, bowiem w drużynie oraz sztabie szkoleniowym spotka wiele osób z blisko mu kulturowo krajów skandynawskich, rodaków, w tym bardzo dobrego kolegę i partnera z Hacken – Patrika Walemarka.  Wygląda na to, że lewe skrzydło, z którego obsadą Niels Frederiksen mógłby mieć spory problem, zostało solidnie wzmocnione o klasowego gracza.

Mikołaj Duda

Zdjęcie: lechpoznan.pl/fot. Przemysław Szyszka

Udostępnij:

Podobne

Przetrwał. Wrócił. Zostaje w Lechu

Fatalny, najgorszy okres w przygodzie Radosława Murawskiego z futbolem wreszcie za nim. W meczu z Legią wrócił na boisko po dokładnie 364 dniach zmagania się