Przyjaciele z Krakowa na drodze Lecha ścigającego lidera

Każda z drużyn rywalizujących o mistrzostwo Polski będzie miała jeszcze wiele okazji, by się potknąć. Także sprawiający wrażenie najsolidniejszego Raków Częstochowa. Kibice Lecha niech jednak na to nie liczą, bo jeśli lider rzeczywiście zgubi punkty, to nie jest powiedziane, że wicelider to wykorzysta. Miał już wiele okazji odskoczyć od konkurentów, ale zamiast tego pozwolił się przegonić. Teraz będzie czekać na informacje ze Szczecina. Nawet jeśli będą dobre, to niczego nie przesądzą, bo Kolejorz swój mecz dopiero rozegra.

W Wielką Sobotę Pogoń Szczecin podejmie liderujący Raków. Na własnym stadionie jest bardzo mocna, wygrywa prawie z każdym, tylko Lech efektownie potrafił się jej tam postawić, pozbawił gospodarzy złudzeń. Szczecinianie stracili faktyczne szanse na załapanie się na podium dające miejsce w eliminacji do Ligi Konferencji, strata do Jagiellonii wynosi 8 punktów, a nic nie wskazuje, by mistrz Polski zaczął seryjnie przegrywać. Pogoni bardziej zależy na zwycięstwie nad Legią w finale Pucharu Polski, bo to oznaczałoby wywalczenie pierwszego trofeum w historii szczecińskiego klubu i walkę w Lidze Europy. To jednak nie znaczy, mecz z Rakowem Pogoń odpuści. Zagra jak zwykle ofensywnie. Zespół Papszuna wie, jak sobie radzić z takimi rywalami, więc możliwy jest każdy wynik.

Rzadko się zdarza, by fani Lecha kibicowali Pogoni, ale tak właśnie będzie w sobotę. Jeśli ze Szczecina przyjdą dobre wiadomości, to lepiej się nimi nie ekscytować. Lech jest mistrzem niewykorzystywania szans spadających z nieba. Niezależnie od wszystkiego, musi pozytywnie rozstrzygnąć mecz przyjaźni. Cracovia nie przyjedzie do Poznania, by ułatwić mu życie. Wprost przeciwnie. Przyjaźń będzie obowiązywać tylko na trybunach. Podobnie było w Krakowie, gdzie po zaciętym meczu Lech wygrał 2:0, ale musiał się namęczyć, by postawić na swoim i nie dać się dogonić. Specjalnością „Pasów” jest rozstrzyganie w samej końcówce meczów wydawałoby się przegranych. Strzela wiele bramek, mając dobrych ofensywnych piłkarzy z Kalmanem na czele, ale i niemało ich traci.

Lech gra zupełnie inaczej. Nie potrafi gonić wyniku. Strata bramki powoduje u niego zniechęcenie, nerwowość, bezradność. Wszystko w tej drużynie zależy od postawy najlepszych piłkarzy. Dobra gra Walemarka, Gholizadeha, Sousy daje mu dużą przewagę jakości nad przeciwnikiem. Ostatnio wszyscy oni są zdolni do gry, co napawa optymizmem. Wyleczył się też Murawski. Trener Niels Frederiksen trzy dni przed meczem informował, że może skorzystać z pełnej kadry, choć być może nie wszyscy rekonwalescenci zagrają od pierwszej minuty.

Mecz Lecha z Cracovią rozegrany zostanie w nietypowej porze. Kolejorz często grywa w domu w okresie wielkanocnym, ale zwykle dzieje się to w Wielką Sobotę. Pierwszy raz od niepamiętnych czasów musi pokazać się swym kibicom w drugi dzień świąt, w dodatku późno, bo o godzinie 20.15. Nie zachęci to wszystkich kibiców do przyjścia na stadion, wielu czeka poświąteczne wstawanie do pracy. Frekwencja i tak zapowiada się całkiem niezła, prawdopodobnie, przy zapowiadanej ciepłej temperaturze, przy Bułgarskiej zjawi się ok. 28 tysięcy osób. Można się spodziewać licznej delegacji z Krakowa. Jesienią kibice Lecha byli tam pięknie podejmowani, można się spodziewać rewanżu.

Udostępnij:

Podobne

Przetrwał. Wrócił. Zostaje w Lechu

Fatalny, najgorszy okres w przygodzie Radosława Murawskiego z futbolem wreszcie za nim. W meczu z Legią wrócił na boisko po dokładnie 364 dniach zmagania się