Piłkarze Lecha: ciężka praca nie pójdzie na marne

– Nie można powiedzieć, co jest dla nas ważniejsze: obrona mistrzowskiego tytułu czy sukces w pucharach. Do ostatnich dni trenowaliśmy ciężko, w tej chwili może nam brakować świeżości, jednak przed prestiżowym meczem o Superpuchar Polski zdążymy odpocząć. Pokonanie Legii i zdobycie jeszcze jednego trofeum ma duże znaczenie, zwłaszcza przy tylu kibicach na poznańskim stadionie, ale niedzielny mecz potraktujemy jako ostatni test przed rozpoczęciem walki na kilku frontach – mówili piłkarze Lecha podczas spotkania z mediami.

W czwartek, w przerwie między dwoma jednostkami treningowymi z poznańskimi dziennikarzami spotkali się Filip Jagiełło, Gisli Thordarson, Robert Gumny i Joel Pereira. Zainteresowanie mediów było rekordowo duże, co świadczy o dużych oczekiwaniach, a także o tym, że wszystkim dłuży się już okres bez rozgrywania meczów o stawkę. Filip Jagiełło wierzy, że skoro mają przyjść sukcesy, to konieczna była tak ciężka praca. Robert Gumny dodał, że nie ma się co dziwić tak wysokiej intensywności zajęć, skoro polskie kluby nie mogą sobie pozwolić na to, co niemieckie, czyli półtoramiesięczne przygotowania do sezonu. Trzeba zrobić więcej w krótkim czasie. Na Lecha czeka bez porównania więcej meczów niż w ubiegłym sezonie, mięśnie muszą być przygotowane do dużego wysiłku.

Do meczu z Superpuchar, a także prawdopodobnie do pierwszego ligowego zespół musi przystąpić osłabiony, kilku ważnych zawodników nie jest gotowych do gry, na razie jeszcze nie ma tych, co mają wzmocnić lub uzupełnić skład. Jednak w czasie, gdy dziennikarze rozmawiali z zawodnikami, jak nieoficjalnie wiadomo, testy medyczne w klinice Rehasport przechodzili gracze, którzy za chwilę do Lecha mają dołączyć. Obaj mają grać na lewej stronie boiska. To Arkadiusz Reca, były kilkunastokrotny reprezentant Polski i szwedzki skrzydłowy Leo Bengtsson.

Na odpoczynek przed niedzielnym starciem liczy też Gisli Thordarson, który szybciej niż się można było spodziewać wrócił do treningu po długotrwałym leczeniu uszkodzonego barku, w dodatku przez cały czas pracował bardzo intensywnie. – Cieszę się, że po tak ciężkim urazie wreszcie będę mógł grać – podkreślił.

Islandczyk wciąż liczy, że pierwszym pucharowym rywalem Lecha będzie islandzki Breiðablik. To klub, w którym stawiał pierwsze piłkarskie kroki. Ten zespół znany jest w swej lidze z intensywnej gry, stosowania aktywnego pressingu. Gisli oglądał jego pierwszy mecz w eliminacjach do Ligi Mistrzów przeciwko KF Egnatia, rozegramy w Albanii. Gospodarze wygrali 1:0, co stawia ich w dobrej sytuacji przed rewanżem. Mecz toczył się na naturalnej trawie i przy wysokiej temperaturze, do czego Islandczycy nie są przyzwyczajeni. Za tydzień role się odwrócą.

Thordarson będzie miał w niedzielę wsparcie, mecz będą z trybun obejrzą jego rodzice. – To będzie sezon trudniejszy niż ostatni zakończony mistrzostwem. Trzeba będzie grać dwa, a nawet trzy razy w tygodniu. Klub taki jak Lech musi rywalizować o sukces na wszystkich frontach. Będziemy do tego przygotowani – zapewnia.

Dla Roberta Gumnego powrót do Poznania ma wyjątkowe znaczenie. Jak twierdzi, kiedy tylko pojawiła się nadzieja, że znów może grać w Kolejorzu, naciskał na swego managera, by działał w tym kierunku. Był podekscytowany tym, że zanim wszystko zostanie dopięte, ma okazję trenować przez tydzień z drużyną. W tym czasie mniej się dla niego liczyła oferta z ligi włoskiej. Pytany, czy w okresie, gdy grał w Niemczech coś się w jego starym klubie zmieniło stwierdził, że już wtedy był on świetnie zorganizowany. Owszem, w Bundeslidze są większe pieniądze, kluby mogą sobie pozwolić na podróżowanie na mecze samolotami, ale poza tym Lech niczym od Augsburga nie odstaje.

Wrócił tu po to, by odnieść z Lechem poważny sukces. Ligę Konferencji zapewni jeden wygrany dwumecz, ale klub mierzy wyżej, w grę wchodzi nawet Liga Mistrzów, co będzie bardzo trudne, ale nie niemożliwe. Na jego pozycji gra w Lechu Joel Pereira. – Nie z Joelem będę rywalizował, ale z innymi zespołami. Będziemy się doskonale uzupełniać. Mamy swoje atuty. On był najlepszym prawym obrońcą w lidze. Teraz Lech Poznań będzie miał dwóch najlepszych prawych obrońców – uśmiecha się nowy-stary piłkarz Kolejorza.

Udostępnij:

Podobne

Przetrwał. Wrócił. Zostaje w Lechu

Fatalny, najgorszy okres w przygodzie Radosława Murawskiego z futbolem wreszcie za nim. W meczu z Legią wrócił na boisko po dokładnie 364 dniach zmagania się