Najwyższa pora wygrać jakiś mecz

To już nie te czasy, że mocna drużyna Lecha, z klasowymi piłkarzami w składzie, była faworytem w każdym meczu. Teraz nie można mówić o pewnych trzech punktach nawet w starciu na własnym boisku z ligowym beniaminkiem. Systematycznie osłabiany przez nieumiejętny dobór piłkarzy zespół stał się zaledwie ligowym średniakiem, stać go na zdobycie 13 bramek w 13 meczach. Czy w sobotę, goszcząc beniaminka przypomni sobie, jak się wygrywa?

Trener Nenad Bjelica nie potrafi wyjaśnić, dlaczego jego drużyna ostatnio nie wygrywa nawet u siebie. Tworzy okazje bramkowe, ale nie potrafi ich wykorzystywać. Wpływ na to, jego zdaniem – choć nie decydujący – ma pogarszający się stan boiska, uniemożliwiający szybką grę na jeden, dwa kontakty. Piłkarze Lecha cieszą się, gdy na wyjeździe mogą pograć na dobrej nawierzchni. Trener rozmawia na ten temat z władzami klubu i wie, że nie ma widoków na szybką wymianę murawy, więc trzeba się tak męczyć co najmniej do końca roku. – Mimo wszystko proszę kibiców o wyrozumiałość. Drużyna jest teraz w takiej sytuacji, że jedna sytuacja może zadecydować o wyniku. Liczę na ich doping, wsparcie jest nam bardzo potrzebne – mówi trener Lecha.
Od kiedy pracuje w Poznaniu tylko Pogoń próbowała przy Bułgarskiej prowadzić otwartą grę. Pozostałe drużyny wycofują się na własne przedpole, liczą na błąd gospodarzy i okazję do kontry. W sobotę, gdy przyjedzie tu Wisła Płock, przebieg meczu może być podobny. We wtorkowym pucharowym meczu grę Lecha w końcówce rozruszało wejście Kownackiego. Teraz trener raczej nie zaryzykuje wystawienia od początku Kownackiego i Robaka. Ma bowiem tylko tych dwóch napastników. Zagra jeden z nich, a każdy ma na to 50 procent szans.
– Nie jest dla mnie zaskoczeniem, że w polskiej lidze tak trudno wygrywa się mecze. Jest bardzo wyrównana, między piątą a ostatnią drużyną są tylko cztery punkty różnicy – mówi trener. Lech miałby większy dorobek, gdyby grał skuteczniej. I gdyby nie tracił decydujących bramek w doliczonym czasie gry, a to mu się zdarzyło w dwóch kolejnych meczach. Nie ma za to zastrzeżeń do gry obrony. – Chciałbym, żeby w sobotę zagrała na takim samym poziomie, jak ostatnio – twierdzi. Lasse Nielsen (podobnie jak Nicki Bille) wciąż leczy uraz, więc prawdopodobnie wystąpi Arajuuri, będący już jedną nogą w Kopenhadze. Wątpliwe, by zagrał któryś z młodych zawodników. Nie można powiedzieć, by Bjelica chętnie ich wystawiał, woli „odkurzyć” takich piłkarzy, jak Wilusz.

Udostępnij:

Podobne

Cisza przed burzą

Niewiele brakowało, by początek sezonu był dla Lecha wymarzony. Jeden tragiczny występ pogrzebał szanse na historyczny sukces pucharowy, czyli wejście do piłkarskiej elity. Ten koszmar

Sztuka nieprzewidywalności

Mimo meczu zaległego, Lech jest liderem tabeli po szóstej ligowej kolejce. Raków, jego niedzielny przeciwnik, też rozegrał pięć spotkań, ale jako jedyny wszystkie przegrał. Na