Joker Gumny w dramatycznych okolicznościach dał Lechowi zwycięstwo

Dwie najlepsze w Polsce, eksportowe drużyny stworzyły w Poznaniu emocjonujące widowisko. Mecz był wyrównany, stał na wysokim poziomie i wszystko wskazywało, że zakończy się remisem. Na ostatnie minuty trener Lecha wprowadził na boisko obrońcę Roberta Gumnego, który jednak grał w ofensywie i po rzucie rożnym zdobył gola. Eksportowy arbiter Szymon Marciniak, wyspecjalizowany w krzywdzeniu Lecha, uroił sobie faul na bramkarzu, na szczęście VAR przywołał go przed monitor, a potem do porządku. W ten sposób mistrz Polski pokonał Jagiellonię 2:1.

W pierwszej połowie bardziej mogli się podobać goście z Białegostoku. Pokazali się jako drużyna dobrze zorganizowana, dominująca w środku boiska, błyskawicznie przemieszczająca się pod bramkę Lecha, kiedy tylko nadarzała się okazja. Lechowi nie szło równie dobrze, potrzebował więcej czasu i dużej liczby podań na prowadzenie akcji ofensywnych, poza tym notorycznie dawał sobie odbierać piłkę, więc wielu dobrych okazji bramkowych nie stworzył, mimo iż kilka razy, gdy przyspieszał, udawało mu się wejść w pole karne.

A jednak to on wyszedł na prowadzenie po dobrej akcji prowadzonej prawą stroną boiska. Wydawało się, że Pereira, który popełniał ostatnio kosztowne błędy, odpocznie w tym spotkaniu, zastąpiony przez Gumnego, a jednak zagrał od pierwszej minuty i pokazał tym razem wysoki poziom, a w tym momencie zaliczył asystę – po jego dośrodkowaniu Rodriguez pokonał bramkarza Jagi strzałem tyłem głowy. Pierwsza połowa, z powodu zadymienia stadionu na samym początku meczu, została przedłużona o 7 minut. W tym czasie Jagiellonia wyrównała. Obrońca Kobayashi znalazł się z piłką 25 metrów od bramki Lisa. Zawodnicy Lecha byli pewni, że zagra w pole karne i nie zaatakowali Japończyka. Ten spokojnie rozejrzał się, zdziwiony, że ma tyle miejsca, poprawił sobie piłkę i potężnym strzałem skierował ją pod poprzeczkę. To była ozdoba i bez tego ciekawego spotkania.

Do drugiej połowy goście przystąpili z energią, by wywieźć z Poznania punkty. Przechwytywali piłkę i raz po raz nacierali. Lech jednak nie zamierzał się poddawać i też ciekawie atakował, sprawniej niż w pierwszej połowie. Dużą klasę znów pokazywał Sayyadmanesh. Świetną okazję zmarnował Walemark, wyprowadzony przez Agnero mistrzowskim podaniem na pozycję sam na sam. Przegrał niestety z nim pojedynek. Im dłużej trwał mecz, tym był ciekawszy, bo Jagiellonia najpierw prowadziła ataki pozycyjne, potem kierowała dalekie podania pod bramkę Lecha i była bliska powodzenia.

Lech odgryzał się szybkimi atakami, które powodzenia nie przynosiły. Piłka przemieszczała się spod jednego pola karnego pod drugie. Kolejne w nowym sezonie pudło zaliczył Palma. Będąc w idealnej sytuacji blisko bramki Abramowicza kopnął wysoko nad bramkę i usłyszał jęk zawodu kibiców. Gospodarze wiele zdziałać nie mogli, nie potrafili uporządkować gry w strefie środkowej. Notorycznie mylił się Bergren, na szczęście nie do przejścia był Murawski. Ataki Lecha napędzał Gurgul, dobry także w defensywie. Gospodarze sprawiali dobre wrażenie, grali ambitnie i z poświęceniem, musieli się jednak wystrzegać szybkich ataków Jagi.

Kilka minut przed końcem trener Lecha zdjął z boiska Walemarka zastępując go Gumnym. Można się było spodziewać, że rezerwowy znajdzie się na bocznej obronie, a skrzydłowym będzie bardziej ofensywnie nastawiony, dobrze dośrodkowujący Pereira. A tu niespodzianka – „Guma”, który zdobył ostatnio dwa gole, wspierał atak. Kiedy wydawało się, że nic już się nie zmieni, po strzale rezerwowego Ishaka sprzed pola karnego i rykoszecie Lech miał rzut rożny. Powstało duże zamieszanie, a nie kto inny, jak Gumny skierował piłkę do bramki. Publiczność oszalała z radości, która szybko zamieniła się w rozczarowanie i potężne gwizdy, a nasz międzynarodowy arbiter usłyszał od wyrobionej sportowo poznańskiej publiczności wiele nieprzyjemnych, choć słusznych uwag pod swoim adresem. Sprawiał wrażenie pewnego swej decyzji, musiał jednak podejść do monitora ją zmienić. Jagiellonia jeszcze próbowała atakować. Bez powodzenia.

Udostępnij:

Podobne