Dzień powszedni i późna pora rozgrywania meczu między najlepszymi polskimi drużynami ligowymi powoduje, że na trybunach nie znajdzie się taka liczba kibiców, jaką widzielibyśmy w bardziej ludzkiej porze. Szkoda, bo zapowiada się ciekawe widowisko, Lechowi i Jagielloni najbardziej odpowiada otwarta gra, posiadanie piłki, tworzenie akcji ofensywnych. W takich warunkach mistrz Polski uzyskuje najlepsze wyniki.
Dobrą wiadomością przed tym meczem jest powrót do zespołu długo się leczących Ishaka, Bengtssona, Moutinho. Gorszą jest brak w meczowej kadrze Kozubala. Młody pomocnik, który mimo zgody klubu na transfer nie doczekał się latem satysfakcjonującej wszystkie strony oferty, miał w niedzielnym meczu pecha – w samej końcówce nabawił się urazu kostki i będzie się leczył przez co najmniej miesiąc. I tak miał szczęście, że nie wydarzyło się to bliżej najciekawiej zapowiadających się meczów w Lidze Europy, gdy będzie szansa pokazać się na międzynarodowej arenie. I że nie straci wielu meczów ligowych z powodu zbliżającej się przerwy na mecze reprezentacji.
– Ishak, Bengtson i Moutinho przez ostatnie dni skupiali się na treningu pozwalającym wrócić do kadry właśnie teraz, gdy czekają nas ważne mecze. Hakans wznowi treningi z drużyną w przyszłym tygodniu. Terminu powrotu do treningów Alexa Douglasa jeszcze nie znamy, ale mam nadzieję, że nastąpi to szybko – raportuje trener Niels Frederiksen. Kadra klubowa jest zamknięta. Przez pół roku nikt nie odejdzie, nikt do zespołu nie dołączy. Trener twierdzi, że jest usatysfakcjonowany siłą i liczebnością swej ekipy. – Mamy zawodników wysokiej jakości. Oczywiście zawsze zdarzają się okresy, gdy kogoś stracimy z powodu kontuzji, tak jak ostatnio – dodaje.
Trener Lecha spodziewa się ciekawego meczu, bo obie drużyny preferują ofensywę. Wątpliwe, by z tego w czwartek zrezygnowały. – Mam dużo szacunku dla Jagiellonii za jej dokonania w ostatnich latach. Ma dobrego trenera, dobrych zawodników, jest wierna swojej filozofii gry. Podobnie jak my, ta drużyna stara się mieć na boisku inicjatywę. Moim zdaniem jest to najlepiej grająca w piłkę drużyna w tym kraju, oczywiście oprócz nas – zaznacza Frderiksen.
Przy wyrównanej jakości i podobnym sposobie gry obu zespołów o wyniku mogą przesądzić popełniane błędy. I nie jest to dobra wiadomość dla Lecha, bo to negatywnie się pod tym względem wyróżnił w meczu z Widzewem, gdy po złym zachowaniu obrony i błędzie bramkarza stracił prowadzenie, na szczęście odzyskując je po jeszcze gorszej wpadce miejscowego bramkarza. – To się zdarza, ale przypomnę, że przed meczem w Szwajcarii mieliśmy serię czterech spotkań bez straty gola. Formacja defensywna mnie nie martwi, to nie jest nasz strategiczny problem – zapewnia trener Lecha.



