Motor chce Lechowi zepsuć święto

Przed szansą odniesienia pierwszego od 5 października ligowego zwycięstwa stanie w niedzielę Lech. To będzie szczególny mecz, podsumowujący Rok Teodora Anioły. Przeciwnik nie będzie z najwyższej półki, Motor plasuje się w tabeli tuż nad strefą spadkową, rzadko w tym sezonie punktuje na wyjazdach. W Lublinie jednak przypominają niespodziewane zwycięstwo swej drużyny w Poznaniu rok temu, przerywające passę pięciu kolejnych zwycięstw Kolejorza. Liczą też na pomoc słabiutkiej poznańskiej obrony.

Wynik meczu, jak się wydaje, będzie zależał właśnie od tej formacji. Jeśli Lech znów zagra z obrońcami w składzie, ale bez defensywy, szanse na punkty będzie miał marne. Nawet czwartoligowiec ze Słupska pokazał, jak łatwo zdobyć gola mistrzowi Polski współpracując z jego obrońcami, jak można uczynić go bezradnym, zmusić do gry na czas. W tamtym meczu Kolejorz był żałośnie nieskuteczny. Łatwo wyszedł na dwubramkowe prowadzenie, którego po przerwie o mało nie roztrwonił marnując kolejne sytuacje bramkowe i panikując, gdy amatorskiej drużynie udawało się przemieścić z piłką w okolice przedpola Mrozka.

Trener Lecha musi wystawić wystarczająco mocny skład. Różnica w umiejętnościach między zawodnikami pierwszego i drugiego wyboru jest zdumiewająco wysoka, głównie za sprawą brak wypracowanych schematów w rozgrywaniu akcji. Już w ubiegłym sezonie wszystko zależało od klasy najlepszych piłkarzy. Teraz się to powtarza. Lechowi trudno będzie pokonać Motor bez dobrej gry Palmy, szybkości Ismaheela, skuteczności Ishaka, celnych podań Pereiry. Jak na złość już w czwartek trzeba grać w Hiszpanii w ramach Ligi Konferencji, próbując choćby w części odrobić stratę z Gibraltaru. Zmiany w składzie są konieczne, a jego głębia występuje tylko teoretycznie. Co z tego, że klub wydał 2,3 miliona euro na zmiennika Ishaka, skoro Agnero nie daje drużynie więcej niż Fiabema.

Niedzielny mecz ponownie zostanie rozegrany o nietypowej potrze, w środku dnia. Powinno to zachęcić całe rodziny do zjawienia się na Bułgarskiej – tym bardziej, że atrakcji nie zabraknie. Bohaterem dnia będzie legendarny snajper Teodor Anioła. Najlepszy strzelec w historii klubu urodził się niemal dokładnie 100 lat temu. Kulminacja upamiętniających to obchodów nastąpi w niedzielę. Niektórzy kibice być może zdziwią się oglądając piłkarzy Kolejorza w nietypowych, złotych strojach, nawiązujących do klubowego sztandaru z końca laty pięćdziesiątych, gdy Lech stał się Lechem (wcześniej nosił nazwy głównie resortowe). Herb klubowy różnił się od obecnego. Na piłkarskich koszulkach znajdzie się ten historyczny. Ów sztandar zostanie wniesiony na boisko przez byłe gwiazdy – Romana Jakóbczaka, Włodzimierza Wojciechowskiego, Piotra Mowlika.

I tylko jedno niepokoi. Motor specjalizuje się w psuciu Lechowi świąt. Rok temu, jako beniaminek, niespodziewanie przerwał serię zwycięstw ekipy zmierzającej po tytuł. W sierpniu 1981 roku, gdy na oddanym właśnie do użytku stadionie rozgrywany był pierwszy mecz, Lech prowadził z Motorem po golu Marka Skurczyńskiego, zremisował jednak po trafieniu Andrzeja Popa. Piłkarz ten po ośmiu latach zginął w wypadku samochodowym. Dla klubu z Lublina w 219 meczach zdobył 63 gole.

Udostępnij:

Podobne

Podwójna rywalizacja z GKS Katowice

Ponad 30 tysięcy kibiców przyjdzie w niedzielę na Bułgarską, by obejrzeć ważny i ciekawie się zapowiadający mecz Lecha z GKS Katowice. To nie będzie jedyny