Hokeiści Grunwaldu mistrzem po raz 25

Zakończono rozgrywki superligi hokeja na trawie mężczyzn sezonu 2020/2021. Finałowy mecz w Poznaniu między obrońcą tytułu miejscowym Grunwaldem i wicemistrzem Polski Pomorzaninem Toruń miał ciekawy przebieg i stał na wysokim poziomie. Zwyciężył Grunwald 5:0 (1:0). 2 bramki strzelił król strzelców tych rozgrywek Artur Mikuła (15, 60 min), a po jednej: Michał Lange (44) po znakomitej, solowej akcji, Paweł Bratkowski (48, krótki róg) oraz Karol Majchrzak (56). Końcowy wynik sugeruje dominację zwycięzców. Tymczasem przez 2/3 spotkania trwała wyrównana walka.

To 25. rekordowy tytuł Grunwaldu 85. MP. Triumfatorzy hokejowej superligi kończyli jednak rywalizację niepewni o przyszłość hokejowego potentata. Nie wiadomo dzisiaj czy i w jakim składzie Grunwald przystąpi do kolejnych rozgrywek.

W meczu o brąz, w derbach Poznania, AZS AWF pokonał Wartę 2:1 (0:1). Bramkę dającą prowadzenie „zielonym” strzelił w 21 min Waldemar Rataj. Decydujące gole dla akademików zdobył w 37 i 50 min. Łukasz Kurniewicz.

Z superligi spadł LKS Rogowo. Automatycznie awansowała Stella Gniezno. W barażowym dwumeczu o prawo gry w superlidze w kolejnym sezonie AZS Politechnika Poznańska (7. miejsce w superlidze w sezonie 2020/2021) pokonał Siemianowiczankę (2. lokata w I lidze). W Poznaniu AZS wygrał 8:1, a w Siemianowicach był remis 3:3.

Końcowa klasyfikacja superligi: 1. Grunwald Poznań, 2. Pomorzanin Toruń, 3. AZS AWF Poznań, 4. Warta Poznań, 5. Start 1954 Gniezno, 6. LKS Gąsawa, 7. AZS PP, 8. LKS Rogowo.

Udostępnij:

Podobne

Bez pomysłu, bez pewności siebie, bez goli

Nie tak miała wyglądać inauguracja rozgrywek ligowych przez mistrza Polski. Spłynęło na niego ostatnio mnóstwo pochwał, zaczął się jawić jako wschodząca potęga nie tylko krajowego

Przyjaźń? Byle nie na boisku

Na niczym Lech gorzej ostatnio nie wychodzi niż na tzw. meczach przyjaźni. W poprzednim sezonie przyszły mistrz Polski rozgrywał dwa takie dwumecze, a w każdym

Kłopot z kręgosłupem

Po wylosowaniu przez Lecha mistrza Danii wydawało się, że gorzej być nie może, że los znów okazał się okrutny. Najtrudniejszy w całej stawce przeciwnik trafił