Gorące emocje przy ekstremalnym chłodzie? To trzeba przeżyć

Nie byle jakie przeżycia czekają na tych, co w późny sobotni wieczór przyjdą na Bułgarską. Nie będą to przeżycia tylko piłkarskie, choć one zawsze są najważniejsze, na nie czekaliśmy przez długie zimowe tygodnie. Kto znajdzie się na stadionie, a kto nie przeżył na własnej skórze słynnego meczu z Juventusem, będzie mógł ustanowić własny rekord zimna podczas meczu Kolejorza. Wiarygodne prognozy wskazują, że w nocy z soboty na niedzielę temperatura spadnie w Poznaniu do -13 stopni. Nawet jeśli ok. godziny 21 nie będzie jeszcze aż tyle, to i tak zapowiada się przeżycie ekstremalne.

W przestrzeni publicznej pojawiły się nawet wątpliwości, czy zaplanowany na godzinę 20.15 w sobotę mecz Lecha z Lechią, inaugurujący dla tych zespołów tzw. rundę wiosenną, nie zostanie odwołany. Otóż nie wchodzi to w rachubę. Tylko zły stan boiska mógłby do tego doprowadzić, a ono, jak wskazują przekazy z klubu, jest w stanie bardzo dobrym. System podgrzewania płyty działa bez zarzutu, trawa jest doświetlana lampami imitującymi promienie słoneczne, przykryta geowłókniną. Opady śniegu nie są w Poznaniu przewidywane.

Kiedy 1 grudnia 2010 roku Lech zaczął bój z Juventusem o awans do fazy pucharowej Ligi Europy, też śniegu nie było wiele, piłkarze biegali po zielonej murawie. Potem jednak zaczęło prószyć, a w drugiej połowie sypać. To, że udało się rozegrać ten mecz, zakończony dla Lecha zwycięskim remisem, graniczy z cudem. Piłkarze z ciepłej Italii domagali się przełożenia spotkania, ale UEFA nie była tym zainteresowana. Pochodzący z Niemiec delegat wręcz domagał się od pochodzącego z Hiszpanii sędziego kontynuowania gry, gdy ten skarżył się, że nie widzi bocznych linii i nie wie, czy piłkarze nie walczą już poza boiskiem. Według niektórych przekazów temperatura dochodziła wówczas do -20 stopni, ale w rzeczywistości prawdopodobnie było -12. Natomiast odczuwalna z pewnością zbliżyła się do -20.

Teraz prawdopodobnie będzie niewiele cieplej, jeżeli w ogóle. W dodatku zapowiadany jest nieprzyjemny wiatr ze wschodu i północnego wschodu, co jest wiadomością szczególnie złą dla osób zasiadających na trybunie im. Teodora Anioły, czyli od strony boisk treningowych. Im będzie mocno wiało wprost w twarz. Niewiele lepiej poczują się kibice w Kotle, tam jednak atmosfera zapowiada się niezwykle gorąca, nikt nie będzie siedział bez ruchu. O względnym komforcie mogą natomiast mówić osoby mające bilety na pozostałe trybuny. Kto jeszcze nie zaopatrzył się w wejściówkę, a chce zaliczyć być może rekordowy pod względem warunków atmosferycznych mecz ligowy, może to uwzględnić.

Piłkarzom tęgi mróz niestraszny, nawet jeżeli wychowali się w Hiszpanii, Portugalii czy w Iranie. Na Skandynawach, a takich nie brakuje w ekipie Kolejorza, także na Polakach, zima nie robi większego wrażenia. Trzeba się jednak do biegania w takich warunkach dobrze przygotować, przeprowadzić właściwą rozgrzewkę. O to możemy być spokojni. A o wynik? Gdyby ostatni sparing przeciwko Ormianom wyglądał inaczej, bylibyśmy bardziej pewni dobrego rezultatu. W ekipie Lecha jest bez porównania więcej jakości niż w Lechii.

Pytanie tylko, czy ten potencjał uda się wyzwolić, czy piłkarze Kolejorza pokażą prawdziwą swą jakość, nie będą popełniać błędów. Jeśli przegrają, to przede wszystkim z sobą. Jeżeli jednak ten mecz ma być przez kilkadziesiąt tysięcy osób (zapowiada się ok. 25-tysięcna frekwencja), dobrze zapamiętany i zapisany w kibicowskich życiorysach, to zwycięstwo jest po prostu konieczne. Innego rozwiązania sobie nie wyobrażamy.

Udostępnij:

Podobne

Przetrwał. Wrócił. Zostaje w Lechu

Fatalny, najgorszy okres w przygodzie Radosława Murawskiego z futbolem wreszcie za nim. W meczu z Legią wrócił na boisko po dokładnie 364 dniach zmagania się