Komentarze

rzut_okiem02.jpg
Komentarze

„Rzut Okiem” – Jestem złym prorokiem

W poprzednich tekstach zastrzegałem, że nie chcę nim być, ale Lech nie dał mi tej szansy. Nie dał mi szansy, bym mógł napisać, że myliłem się w ocenie gry, strategii rozwoju klubu i drużyny. Nie mam ani grama satysfakcji z tego tytułu. Niestety, moje przewidywania się sprawdziły: Lech nie obronił mistrzostwa, przegrał finał Pucharu Polski, przegrał też szansę gry w Lidze Europy. Przegrał wszystko, co miał do przegrania.

Czytaj więcej »

Póki jeszcze jest co zbierać

Rok temu, mimo fatalnego początku sezonu i spowodowanego pucharową klęską przesilenia w klubie, Lech został mistrzem Polski. Wydawało się, że najgorsze za nami, wystarczy tylko wykorzystać dobrą koniunkturę i ruszyć do przodu. W klubie rozsądnie prowadzonym pewnie tak by się stało. W Poznaniu jeszcze raz ogromna szansa przepadła, wielkie nadzieje zostały zaprzepaszczone. I nikt nie robi z tego problemu, jakby wszystko zmierzało we właściwym kierunku.

Czytaj więcej »

Waleczne serca? Towar deficytowy

Gdyby Liverpool podszedł do ostatniego meczu tak, jak potem Lech do meczu z Legią na Łazienkowskej, nie byłoby sensacyjnego powrotu do gry, odwrócenia historii. Bez hartu ducha i odrobiny szaleństwa niczego wielkiego w futbolu się nie dokona. Dotoczy to każdego szczebla, także zarządzania klubem piłkarskim. Kto snuje opowieści o biznesowym prowadzeniu spółki sportowej i nie kierowaniu się emocjami, a swoją rolę ogranicza do pilnowania budżetu, powinien zdać sprzęt i sprawdzić się w innej branży.

Czytaj więcej »

Jak zostałem złym prorokiem

Kilka miesięcy temu, kiedy Lech sięgnął dna tabeli napisałem w jednym z tekstów, że jedynym realnym celem dla Lecha w tym sezonie będzie walka o miejsce w pierwszej ósemce. Gdy po zmianie trenera Lech zaczął wygrywać i w ekspresowym tempie wędrował w górę tabeli, zacząłem rozważać możliwość odszczekania tych przewidywań i przyznania się do braku kompletnego pojęcia na temat piłki kopanej.

Czytaj więcej »

Jedni grali pięknie, a drudzy skutecznie

Uczniowie gimnazjum, którzy zasiedli w niedzielę na trybunach INEA Stadionu, wieczór ten zapamiętają na długo. Emocji było co nie miara. Przykro było wprawdzie patrzyć, jak piłkarze Cracovii ogrywają miejscowych, bawią się z nimi w ciuciubabkę, wkręcają ich w ziemię, ale w futbolu liczą się bramki. Lech zdobył ich więcej, bo stworzył sobie więcej dobrych okazji. Znalazł się w sytuacji drużyn, które przyjeżdżają do Poznania bronić się i czyhać na kontrę. Był zbyt słaby, by podjąć otwartą walkę, ale zbyt mądry, by nie odnieść zwycięstwa.

Czytaj więcej »

Stan chroniczny

Nikt nie wie, czy druga pod rząd ligowa porażka, jaką w niedzielę poniósł Lech, zwiastuje serię kolejnych fatalnych zdarzeń, za sprawą których drużyna wyląduje w okolicach strefy spadkowej, czy też możemy liczyć na odrodzenie się i serię zwycięstw. Z Lechem wszystko jest możliwe, klub odbija się od ściany do ściany, kibice nie mają pojęcia, czego się spodziewać, a najbardziej ich boli to, że są z tym wszystkim sami. Tylko oni jeszcze się przejmują sytuacją drużyny. Władze klubu – cokolwiek by się nie działo – zachowują się tak, jakby wszystko zaplanowały, obrały słuszny kierunek, więc nie czują się w obowiązku reagować na wydarzenia.

Czytaj więcej »

Dlaczego nie szanują siebie i nas?

Piłkarze Lecha znów się skompromitowali, załamali swoich kibiców. I znów ujdzie im to na sucho, więc za jakiś czas, niezależnie od tego, kto wtedy będzie trenerem, zrobią nam ten sam numer. Kiedyś mogliśmy podejrzewać, że historyczne klęski wynikały z braku doświadczenia Mariusza Rumaka. Potem także Maciej Skorża nie potrafił się przed nimi obronić. W czasach Jana Urbana nie mamy już wątpliwości. To nie kwestia tego czy innego trenera. To skutek złego zarządzania drużyną, amatorskiego jej prowadzenia.

Czytaj więcej »

Kibice Lecha nie czują się klientami

Nieciekawie u progu nowego roku dzieje się w Lechu. Kibice są oburzeni, na internetowym forum zachęcają się do bojkotowania meczów, domagają się zmian w klubie, a przede wszystkim innego podejścia do zarządzania nim. Władze Lecha, jak się wydaje, próbują ten trudny okres przeczekać licząc, że sytuacja znów się unormuje, negatywne emocje opadną, kibice zaczną pasjonować się wynikami drużyny.

Czytaj więcej »

Bez sentymentów. Hamalainenowi obojętne, kto mu (dużo) płaci

Kasper Hamalainen cieszył się w Poznaniu niespotykanym szacunkiem. Ceniono go nie tylko za umiejętności piłkarskie, ale i za to, jakim był człowiekiem, jak się wypowiadał i prezentował. Facet z klasą – tak można go było krótko ale treściwie scharakteryzować. Gdy odchodził żegnaliśmy go jak bohatera, który nas uszczęśliwił i wyrusza w świat w poszukiwaniu nowych, godnych siebie wyzwań. Wystarczyło przyjęcie lukratywnej oferty Legii, by Kasper spadł z piedestału poważnie nadszarpując przy okazji wizerunek Lecha.

Czytaj więcej »