Waleczne serca? Towar deficytowy
Gdyby Liverpool podszedł do ostatniego meczu tak, jak potem Lech do meczu z Legią na Łazienkowskej, nie byłoby sensacyjnego powrotu do gry, odwrócenia historii. Bez hartu ducha i odrobiny szaleństwa niczego wielkiego w futbolu się nie dokona. Dotoczy to każdego szczebla, także zarządzania klubem piłkarskim. Kto snuje opowieści o biznesowym prowadzeniu spółki sportowej i nie kierowaniu się emocjami, a swoją rolę ogranicza do pilnowania budżetu, powinien zdać sprzęt i sprawdzić się w innej branży.