Duże emocje towarzyszyły wyprawie Lecha na Śląsk. To właśnie ona miała w dużej mierze zadecydować o tytule mistrzowskim. W przypadku porażki liderem znów byłby Raków. Po bardzo zaciętym starciu padł remis 2:2. Gole Patrika Walemarka i Mario Gonzalesaa przesądziły, że drużyna Nielsa Frederiksena na kolejkę przed końcem jest o krok od złotych medali.
W Katowicach mecz sezonu
Mecz w Katowicach można było nazywać jednym z najważniejszych w tym sezonie. Właśnie na Śląsku miała zadecydować się kwestia mistrzostwa Polski. Dzień wcześniej w Kielcach doszło do bardzo istotnego rozstrzygnięcia. Korona Jacka Zielińskiego zremisowała z Rakowem Częstochowa, dzięki czemu drużyna Nielsa Frederiksena, przy wygranej, miała szansę odskoczyć od bezpośredniego rywala na trzy punkty. Wtedy, by sięgnąć po tytuł, wystarczyłoby tylko w ostatniej kolejce Ekstraklasy nie przegrać z Piastem Gliwice przy Bułgarskiej.
GKS do tego spotkania przystępował bez większej presji. Już dawno zapewnił sobie utrzymanie w gronie najlepszych i zajmuje bezpieczne miejsce w środku tabeli. Co ciekawe, w jego szeregach występują byli Lechici Alan Czerwiński i Marcin Wasielewski oraz wypożyczony z Kolejorza Filip Szymczak. Napastnik z powodu umowy między klubami nie mógł wystąpić w tym spotkaniu.
Kluczowy gol do szatni
Lech od początku był mocno zdeterminowany, by ułożyć mecz pod swoje dyktando. Czuć było wagę tej rywalizacji, a dodatkowo atmosferę piłkarskiego święta stwarzali kibice gospodarzy, którzy szczelnie zapełnili obiekt przy Nowej Bukowej. Już w szóstej minucie kapitalne uderzenie oddał Ali Gholizadeh. Znajdujący się w kapitalnej formie Irańczyk był bardzo blisko zdobycia swojej kolejnej bramki w tym sezonie. Zmierzającą do bramki piłkę zatrzymał obrońca Gieksy.
Drużyna Nielsa Frederiksena była zdecydowanie lepsza na początku meczu, jednak pierwszy kwadrans zwieńczył GKS. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego zrobiło się duże zamieszanie przed bramką Bartosza Mrozak. Najprzytomniejszy okazał się Oskar Repka, który znalazł sposób, by mocnym strzałem wpakować piłkę do siatki. W tym momencie Kolejorz znalazł się w bardzo trudnej sytuacji, bowiem gdy pierwszy traci bramkę, bardzo rzadko potrafi wrócić do meczu.
Widać było, jak Lecha dotknął ten gol. Przez wiele minut był niczym ogłuszony bokser, miał duży problem, by wrócić do meczu, a gospodarze poczuli się zdecydowanie pewniej i to oni zaczęli narzucać swoje warunki, którym piłkarze Nielsa Frederiksena nie byli w stanie sprostać. Patryk Walemark zamiast kończyć akcję wolał symulować faul, za co obejrzał żółtą kartkę wykluczającą go z meczu z Piastem. Szwed tuż przed przerwą odkupił winy. W niespodziewanej sytuacji uderzył strzelił sprzed pola karnego i trafił do bramki. Było niemal słychać, jak wszystkim Lechitom spadł kamień z serca.
Powtórka scenariusza z pierwszej połowy
Druga połowa zaczęła się dla Kolejorza niczym koszmar. GKS skorzystał z fatalnego błędu przy wyprowadzaniu piłki przez Michała Gurgula. Zawodnicy Rafała Góraka ekspresowo przenieśli się do pola karnego. Tam znalazł się Bartosz Nowak. Były zawodnik Rakowa Częstochowa pokonał Bartosza i Lech znów musiał gonić wynik, co zawsze jest dla niego nie lada wyzwaniem.
Piłkarze Nielsa Frederiksena próbowali po raz drugi w tym spotkaniu odrobić straty. W 70. minucie po dobrym podaniu od Afonso Sousy dogodną okazję zmarnował Mikael Ishak. Czujny na linii był Dawid Kudła. Wreszcie na kwadrans przed końcem regulaminowego czasu gry wydarzyło się to, co na czekał cały Poznań. W pole karne dośrodkowywał Joel Pereira. W walce o piłkę nieco przeszkodzili sobie Antonio Milic i Mario Gonzalez. Strzał oddał Chorwat i… strzelił gola Gonzalesem. Piłka nie leciała w stronę bramki, ale trafiła z bliska w głowę Hiszpana i wpada do siatki. Przez chwilę były wątpliwości, czy nie ma spalonego, jednak gdy sędzia wskazał na środek boiska cały Lech eksplodował z radości.
Temperatura meczu w końcówce była bardzo gorąca. Na boisku niesamowicie wrzało. Gieksa nacierała, ale Lechici nie mogli sobie pozwolić na stratę kolejnego gola. Finalnie wytrwali do końca, zdobyli niezwykle cenny remis, który stawia ich w komfortowej sytuacji przed decydującym sobotnim spotkaniem.
Z Katowic MikołajDuda




