Nawet remis w Katowicach będzie dla Lecha wynikiem satysfakcjonującym. Po wygraniu za tydzień z Piastem przy Bułgarskiej pozwoli cieszyć się z mistrzostwa Polski. Wszystko przez to, że trenujący Koronę Kielce Jacek Zieliński nie sprawił zawodu i odebrał punkty Rakowowi. Remis 1:1, przy równej liczbie punktów, daje liderowanie ekipie Papszuna, ale Lech ma przed sobą mecz z Gieksą i każdy dorobek punktowy wywinduje go na czoło tabeli. Jak się okazuje, nie tylko on specjalizuje się w tym sezonie w grze na korzyść rywala.
Korona była osłabiona brakiem kilku ważnych zawodników, ale jak zwykle zagrała u siebie bardzo ambitnie, do tego mądrze w defensywie i dowiodła, że Raków wcale nie jest taki niezawodny i regularny, zwłaszcza w końcówce sezonu. W kluczowym momencie nie potrafił wygrać dwóch kolejnych spotkań, stwarzając ogromne szanse Lechowi. W Katowicach Kolejorz musi zagrać z pewnością siebie i przekonaniem, że tej szansy nie wolno wypuścić z ręki. W sezonach, gdy walczył o tytuł, osiągał cel właśnie dzięki wygrywaniu ostatnich meczów. Dziś nie ma co rozpamiętywać głupio zmarnowanych punktów, które już dziś pozwoliłyby się cieszyć.
Do Katowic nie pojechali Hakans, Murawski, Salamon. Przydaliby się, ale jest kim ich zastąpić. Wszystko wskazuje, że skład będzie prawie taki sam, jak tydzień temu w Warszawie. Jedyną zmianą będzie gra od początku Walemarka. Albo, co mniej prawdopodobne, młodego Lismana, do którego trener Frederiksen ma zadziwiająco duże zaufanie. Natomiast Szwed, piłkarz bez porównania lepszy, z jakością kto wie, czy nie największą w lidze wśród skrzydłowych, wciąż odczuwa skutki niedawnego urazu, poza tym lepiej czuje się na prawej stronie boiska, gdzie ostatnio bryluje Gholizadeh. Ktokolwiek by nie zagrał od początku na lewym skrzydle, Lisman czy Walemark, zostanie zmieniony po przerwie.
Sektor gości zapełni się w Katowicach do ostatniego miejsca. Mało tego, kibice Lecha zasiądą także na sektorach sąsiednich. Poznaniacy zakupili bowiem, jak można się dowiedzieć od organizatorów, bilety na te miejsca. Kolejorz może liczyć na mocne i głośne wsparcie, a ponieważ gospodarze też znani są z żywiołowości, atmosfera będzie niezwykła. Oby tylko przełożyła się na dobre nastroje w poznańskim obozie po ostatnim gwizdku.



