Nie pamiętamy już o przegranym Superpucharze. Prawdziwy sezon zaczyna się meczem ligowym z Cracovią. Lech będzie teraz grał co kilka dni, a wszystkie spotkania mają duże znaczenie. Nie można na dzień dobry narobić strat w lidze, nie wolno też sprawić sensacji w eliminacjach Ligi Mistrzów zaczynających się już we wtorek. Łatwo nie będzie w sytuacji, gdy połowa drużyny leczy kontuzje, trener odzyska skrzydłowych dopiero w przerwie zimowej.
Kiedy Niels Frederiksen spotykał się z liczną grupą poznańskich dziennikarzy, nie mieli oni powodów do optymizmu. Sytuacja kadrowa zespołu jest tragiczna, czołowi gracze z wyjściowego składu się leczą, a Walemark i Hakans, jedyni klasyczni skrzydłowi w klubie, na boisko wrócą po zakończeniu rundy jesiennej. Ubytki w drużynie, która zaczyna rywalizację na dwóch frontach, są rozpaczliwe. Na szczęście jeszcze tego dnia pokazały się nieoficjalne informacje o trzech solidnych transferach, mających nastąpić już w najbliższych dniach. To złagodziło pesymizm.
Trener Kolejorza sprawiał wrażenie pewnego siebie, przekonanego, że słaba gra w meczu o Superpuchar, szczególnie widoczna w pierwszej połowie, nie powtórzy się w piątkowym spotkaniu przeciwko Cracovii. Po piłkarzach było widać skutki ciężkiej pracy na treningach. Drużynę trzeba było przygotować do rozgrywania przez całą jesień meczów co kilka dni. W tej sytuacji zawodnikom brakowało świeżości, co przekładało się na mniejszą szybkość, kiepski start do piłki, przegrywane pojedynki. W piątkowy wieczór ma być lepiej. – Musimy grać szybciej – potwierdza Antoni Kozubal, mody gracz Kolejorza.
Niels Frederiksen zapewnia, że „ciężkie nogi”, jakie jego piłkarze mieli w starciu z Legią, w dłuższej perspektywie zadziałają na korzyść Kolejorza. Mecz z Cracovią, mimo braku kilku podstawowych piłkarzy, ma być zupełnie inny, choć łatwej przeprawy nikt w Poznaniu się nie spodziewa, Cracovia już w ubiegłym sezonie pokazywała się jako zespół prowadzący grę bezpośrednią, szybko przechodzący do ataku, broniący się pięcioma zawodnikami, gdy występowała taka potrzeby, szybko wymieniający podania. Ma nowego, pochodzącego ze Słowenii trenera. Luka Elsner z powodzeniem prowadził drużyny we Francji i w swej ojczyźnie.
Niełatwo będzie stworzyć skład z piłkarzy, którzy aktualnie są do dyspozycji. Nie będzie problemów z blokiem defensywnym, tu trener ma duży wybór graczy z dużą jakością. Gorzej przedstawia się sytuacja w pomocy, ale Thordarson powinien być już zdolny do gry, więc Jagiełło mógłby awaryjnie zagrać na prawym skrzydle i trener nie musiałby kierować tam żadnego z bocznych obrońców. Na drugiej stronie boiska do dyspozycji jest Leo Bengtsson, nowy nabytek Lecha, zdaniem trenera kwalifikujący się już do występu od pierwszej minuty. Formą strzelecką niepodziewanie błysnął ostatnio Filip Szymczak. Miał odejść z Lecha, ale w obecnej krytycznej kadrowej sytuacji przydałby się jako zmiennik jedynego w klubie napastnika Ishaka, nowością dla niego nie byłaby także gra na skrzydle.
Całe szczęście, że nie trzeba jeszcze nigdzie podróżować, trzy pierwsze mecze nowego sezonu Kolejorz może rozegrać u siebie. Zanim jednak piłkarze Lecha zdążą porządnie wypocząć po inauguracji ligi, muszą walczyć z przeciwnikiem z Islandii. Wysoka wygrana Breiðablik w rewanżowym meczu pucharowym przeciwko albańskiej Egnatii dała domyślenia. Ten zespół może być groźny. Na szczęście jest szansa, że szybko uda się zgłosić do pucharowej rywalizacji dwóch nowych zawodników. Mogliby wystąpić na Islandii.




