Z czasem się nie ścigają. A powinni?

Za Kolejorzem pierwszy tydzień przygotowań do nowego sezonu. Podsumowaniem był sobotni sparing przeciwko Chrobremu Głogów. Nie można powiedzieć, że sztab szkoleniowy zdobył dzięki niemu bogaty materiał do analizy. Skład był rezerwowy, szczególnie w drugiej połowie. Pokazało się tylko kilku piłkarzy z pierwszej ekipy.

Jako obiecującą można ocenić grę tylko kilku piłkarzy. Duży potencjałem wykazał się Bartłomiej Barański, Lech prawdopodobnie będzie miał pożytek z niego od początku rozgrywek. W najbliższym sezonie w niektórych meczach być może w pierwszym zespole zaczną pokazywać się młodzi zawodnicy z zespołu rezerw. Sparing uwidocznił duże możliwości Gmura, Jakóbczyka. Obserwując dojrzałą grę Huberta Janyszki trudno było uwierzyć, że ten obdarzony świetnymi warunkami fizycznymi chłopak dopiero kilka miesięcy temu skończył 16 lat.

Obóz w CBR we Wronkach nie ma jednak na celu wdrożenie do pierwszego zespołu zdolnych wychowanków, bo to nie oni przesądzą o tym, jak zakończy się nowy sezon. Liczy się przygotowanie ekipy do ciekawych, ale trudnych wyzwań. Trenujący na pełnych obrotach piłkarze z pewnością czasu nie zmarnowali, ale nie wszyscy przystąpili już do pracy. Rekonwalescenci i reprezentanci dopiero zaczynają okres przygotowawczy. Do pierwszego poważnego wyzwania, czyli atrakcyjnie zapowiadającego się meczu o Superpuchar Polski, nie pozostały nawet dwa tygodnie. Jeśli nawet cały ten okres skrupulatnie się wykorzysta, to nie ulega wątpliwości, że do pełni formy znacząca część drużyny będzie dochodzić już w trakcie rozgrywek.

Władze klubu zapowiedziały poważne wzmocnienia. Do tej pory do Kolejorza dołączył tylko najlepszy obrońca ligi w zakończonym sezonie, wychowany przy Bułgarskiej i związany z Lechem uczuciowo Mateusz Skrzypczak. Treningi dopiero zaczyna, choć znając go wiemy, że pali się do nich od dawna. Blisko ponownego formalnego związania się z Lechem, jak można domniemywać, jest też Robert Gumny. Trenuje z drużyną, pokazał się w pierwszej połowie sparingu. Widać było po nim zmęczenie, podawał bezpiecznie, do najbliższego kolegi, często wycofywał piłkę, ale w samej końców wykazał się przytomnością umysłu asystując przy dwóch golach. Jeśli podpisze kontrakt, Joel Periera otrzyma liczącego się konkurenta.

A inne pozycje? Z pewnością dużo się dzieje, choć nie jest to widoczne. Klub pracuje nad transferami, ale czas ucieka. Mocne wejście w sezon jest bardzo ważne. Strata punktów w pierwszych ligowych meczach nie pomoże w późniejszej walce o mistrzostwo. Obecny skład powinien wystarczyć do przejścia drugiej rundy eliminacji do Ligi Mistrzów. W trzeciej na Lecha, który już nie będzie rozstawiony, czeka rywal znacznie silniejszy. Szkoda by było stracić wielką szansę tylko dlatego, że podobnie, jak w poprzednich sezonach klub owszem, wzmocnił się, ale z opóźnieniem. W wielu sezonach timing nie był mocną stroną ludzi pracujących przy Bułgarskiej nad transferami. Nie warto podążać tą drogą.

Pilnie potrzebni są zawodnicy ofensywni. Nie wiemy, kiedy Ali Gholizadeh odzyska formę z rundy wiosennej. Nie wiemy też, jak długo Lech będzie mógł korzystać z usług Afonso Sousy, który zresztą, z powodów zdrowotnych, zaczyna treningi dopiero teraz. W klubie nie ma już wartościowego Hoticia. Mikael Ishak trenuje z zespołem od początku, choć nie z pełnym obciążeniem, by jedyny wartościowy napastnik w klubie nie nabawił się problemów. W sparingu się nie pokazał. Zagrał Fiabema, który sensacji nie sprawił. Nie błysnął zagraniem pozwalającym zwiększyć jego wartość o kolejny tysiąc euro. Szymczak dopiero przystąpi do treningów, choć wiele wskazuje, że przy Bułgarskiej długo miejsca nie zagrzeje.

Od czasu do czasu pojawiają się medialne doniesienia o planach transferowych Lecha. Nazwiska piłkarzy, którymi rzekomo się interesuje, brzmią obiecująco. Nie wiemy jednak, czy to plotki, a czas może pracuje na korzyść klubowych finansów, ale z pewnością nie sztabu szkoleniowego. Wierzymy, że zapowiadana ofensywa transferowa nastąpi w klubie walczącym jeszcze o Ligę Mistrzów.

Udostępnij:

Podobne

Warszawa zdobyta! Lech znów liderem!

Buńczuczne, momentami bezczelne wypowiedzi Papszuna brzmią trochę inaczej, gdy jego Legia poległa na własnym stadionie z mistrzem Polski. Trzeba przyznać, że była groźna, grała intensywnie,