Trenerzy są zgodni: obie drużyny grają podobnie, zadecydują detale

Z poznańskimi i szwajcarskimi dziennikarzami spotkali się trenerzy Lecha Poznań i Lausanne Sport. Drużyny te zmierzą się na Enea Stadionie w czwartek o godzinie 18.45 w ramach Ligi Konferencji, w obecności ok. 20 tysięcy widzów. Szwajcarzy, mierzący się wcześniej z przeciętnymi zespołami, zgromadzili 7 punktów i są pewni występu w wiosennej części rozgrywek. Lech wygrał tylko jeden mecz, skompromitował się w Gibraltarze i poległ w Madrycie mimo prowadzenia z Rayo 2:0. Teraz nie ma wyjścia – musi wygrywać.

Trener Niels Frederiksen podkreśla, że Lech zagra z drużyną mocną, mającą w składzie dobrych napastników i solidnych defensorów. Oba zespoły grają zresztą podobnie, preferują ofensywę, więc zapowiada się interesujące spotkanie. Kapitan Kolejorza Mikael Ishak zdaje sobie sprawę, jak wiele zależy od niego, ale odpowiedzialności się nie boi. Tak było od początku jego obecności w Lechu, gdy wiedział, że jego rolą jest zastąpienie napastnika strzelającego mnóstwo bramek. Napastnik cieszy się na mecz ze Szwajcarami, dużo sobie po nim obiecuje.

Antonio Milić trenował z drużyną, jest więc szansa, że w czwartek wystąpi. Nie było natomiast na przedmeczowych zajęciach Alexa Douglasa, który być może gotowy do gry będzie już w niedzielę. Timothy Ouma, który przedłużył pobyt w rodzinnej Kenii z powodów rodzinnych, dopiero przyjechał do Poznania z zaległościami treningowymi i musi do siebie dojść. Pozostali piłkarze są do dyspozycji trenera. Może on rotować składem, w niedzielę Lecha czeka trudny wyjazd do Płocka. Przyda się powrót do gry Gholizadeha.

Trener zespołu przeciwnego, Peter Zeidler (na zdjęciu), wystąpił na przedmeczowej konferencji prasowej na luzie, na pytania odpowiadał dowcipnie, ale i rzeczowo. Także on widzi podobieństwa w grze obu drużyn, choć zwraca uwagę, że ustawienie jego ekipy to nie klasyczne 4-4-2, ale „diament”. O wyniku jego zdaniem zadecyduje wiele elementów gry, w tym stałe fragmenty. Docenia klasę trzech ofensywnych zawodników Lecha, duże wrażenie wywarło na nim prowadzenie 2:0 do przerwy w Madrycie i wysokie zwycięstwa nad Rapidem i w niedzielę w lidze. Cieszy się z gry na dużym stadionie, przed liczną widownią i przy gorącym dopingu dobrze się będą czuć także jego piłkarze.

Uczestniczący w konferencji Olivier Custodio, kapitan zespołu z Lozanny, otrzymał od szwajcarskiego dziennikarza żartobliwe pytanie, czy w sklepie Lecha na stadionie kupi sobie koszulkę Ishaka. – Nie tylko koszulkę Ishaka. Zbliżają się święta, więc kupię mnóstwo pamiątek klubowych Lecha i obdaruję nimi całą rodzinę – powiedział. Po konferencji trener Zeidler nie poszedł od razu do szatni, lecz zatrzymał się przy dziennikarzach szwajcarskich i polskich, by jeszcze chwilę porozmawiać, podziękować za pytania. Jak to porównać do trenerów polskich, traktujących swą profesję i osobę ze śmiertelną powagą, z namaszczeniem?

Udostępnij:

Podobne