Rywalkami piłkarek Lecha Poznań UAM była mocna ekipa Pogoi Szczecin. Choć po pierwszej połowie, mimo przewagi przyjezdnych, można było mieć nadzieję na korzystny rezultat, to druga wykazała zdecydowaną wyższość szczecinianek, które wygrały na stadionie GOSiR Plewiska 3:1.
W ostatni weekend lata pogoda dopisała jak nigdy, więc trybuna stadionu w Plewiskach zapełniła się kibicami poznańskich piłkarek, choć zameldowała się tu też grupka fanów Pogoni. Nie zawiódł kibic znów zagrzewający piłkarki do walki z użyciem trąbki, której niestety nadużywał, uniemożliwiając prowadzenie rozmów bez podniesienia głosu. Od początku mecz był żywy i ciekawy. Niestety, przez większość czasu toczył się na połowie Lechitek, które już do przerwy mogły stracić kilka bramek. Ponieważ jednak futbol jest przewrotny, na przerwę schodziły prowadząc 1:0, choć w ostatnich sekundach centymetrów zabrało im do podwyższenia rezultatu.
Szczecinianki atakowały, utrzymywały się przy piłce, zmuszały bramkarkę Lecha do częstych interwencji. Była ona na posterunku, jej koleżanki z defensywy grały z poświęceniem i dużym szczęściem. W takiej sytuacji trzeba szukać szczęścia w kontratakach. I taki właśnie Lechitki rozegrały w 28 minucie po mistrzowsku. Kuśmierczyk podała do Marty Kwiatkowskiej, która oddala celny strzał. Pogoń zaatakowała jeszcze mocniej i mogła zostać skarcona w ostatnich sekundach, gdy biegnąca prawym skrzydłem Kuśmierczyk nie podawała do środka, lecz uderzyła, a bramkarka zdołała wybić piłkę nad bramkę.
Mogło być pięknie, ale tuż po przerwie było źle, gdy Łaniewska pięknym strzałem sprzed pola karnego nie dała Jagodzie Sapor szans na interwencję. Jeśli Lechitki marzyły o ponownym objęciu prowadzenia, to nie miały ku temu sił i środków. Pogoń wciąż dominowała i strzeliła jeszcze dwa gole. Wynik mógłby być niższy, gdyby zawodniczki Lecha Poznań UAM uderzały celniej. Piłka po ich strzałach mijała cel. Jak się okazało, długa przerwa w rozgrywkach, wymuszona także przełożeniem poprzedniego spotkania, nie posłużyła poznaniankom.






