Kibice Lecha twierdzą, że najlepiej rozstrzygnąć trudny mecz pucharowy w Słupsku w 90 minut. Ewentualna dogrywka i rzuty karne utrudnią wypoczynek przed niedzielnym meczem ligowym. Dużo w tym sarkazmu, bo przecież mistrz Polski w starciu z czwartoligowcem jest zdecydowanym faworytem, ale kto pamięta ubiegłoroczny występ pucharowy w Rzeszowie, a zwłaszcza „popis” na Gibraltarze, ten nie wierzy w istnienie granicy wstydu.
Niels Frederiksen o pucharowym rywalu mówi z szacunkiem. Przypomina o wyeliminowaniu przez niego pierwszoligowej Polonii Warszawa i o tym, że Gryf będzie szczególnie zmotywowany, poszuka szans przy stałych fragmentach i przechwytach piłki. Trener o tym nie wspomniał, ale szansą dla gospodarzy mogą być błędy i niecelne podania, na które Lech pozwala sobie w każdym meczu, niezależnie od rangi przeciwnika. Gościom nie będzie też sprzyjać błotniste po ostatnich deszczach boisko.
Należy się spodziewać znacznych zmian w składzie Lecha w meczu pucharowym. Do Słupska nie pojechali Milić, Ouma, Palma. Z pewnością nie zagrają, przynajmniej od początku, także inni piłkarze będący dla trenera zwykle pierwszym wyborem. Nikogo nie zdziwi nieobecność Ishaka, Ismaheela, Jagiełły, Kozubala, Pereiry. Prawie na pewno pojawią się na boisku Mateusz Skrzypczak i Joao Motinho. Chęć pokazania się ma też Kornel Lisman, który w rozmowie z poznańskimi dziennikarzami (na zdjęciu) zapewnił o pełnej koncentracji drużyny. Nie ma mowy o lekceważeniu przeciwnika. Młody skrzydłowy pamięta rywalizację z Gryfem jeszcze w drużynie rezerw Lecha. U siebie przegrała, na wyjeździe wygrała, a zespół ze Słupska spadł z trzeciej ligi. Jest wielce prawdopodobne, że rezerwy Kolejorza poradziłyby sobie w Słupsku.
Jeśli cokolwiek przeszkodzi w awansie, to kolejne przemeblowanie składu powodujące brak zrozumienia. Oby każdy zawodnik znów nie rozgrywał własnego meczu. Akcje będą seryjnie marnowane, jeśli zabraknie celności w podaniach. Szansę debiutu może otrzymać Kamil Jakóbczyk, ale raczej nie od początku. Tydzień temu cały mecz przesiedział na ławce. Lech grał katastrofalnie, brak jakości był zbyt odczuwalny, by wpuścić na boisko juniora. Fiabema, Agnero, Rodriguez, Lisman, których prawdopodobnie zobaczymy od początku, mają wyższe umiejętności niż przeciwnicy, ale stworzenie rozumiejącego się zespołu będzie dla nich nie lada wyzwaniem.



