Putnocky: nawet nie zabrudziłem rękawic

Słowacki bramkarz Kolejorza zaliczył kolejny mecz bez wpuszczenia gola. Jego satysfakcja jest tym większa, że przeciwnikiem była Legia. W tym meczu nie miał okazji się wykazać, bo rywal strzałów nie oddawał. – Miałem po meczu czyste rękawice. Nie pamiętam takiego przypadku, gdy nie trzeba ich było dawać do prania. Myślałem, że będę miał okazję wykazać się przy karnym, ale nic z tego, sędzia nawet na to nie pozwolił – uśmiecha się Matus Putnocky.

To, że Legia nie strzelała, wynikało z dobrej gry obronnej Lecha. – To są fajne mecze. Drużyna w defensywie spisywała się bardzo dobrze, przez to nie miałem zajęcia – twierdzi bramkarz. Najgroźniej pod jego bramką było jeszcze w pierwszej połowie, gdy piłka przypadkowo odbiła się od obrońcy Legii Dąbrowskiego i zmierzała do bramki, ale sprzed samej linii wybił ją Rafał Janowski. – Nie tyle Legia była słaba tego dnia, co my zagraliśmy dobrze – dodaje Putnocky.

Drużyna czuje się psychicznie podbudowana, ale teraz czeka ją nowe wyzwanie – wyjazd do Białegostoku. – To będzie inny mecz, na wyjeździe zawsze jest trudniej, a Jagiellonia ma dobrą drużynę. Spodziewam się ciężkiego spotkania – twierdzi bramkarz Lecha. Dodaje, że Lech czuje się mocny, powalczy o najwyższe cele, może wygrać z każdym, o ile jest dobrze przygotowany. – Przed nami wiele meczów. Będziemy walczyć w Białymstoku i w następnych kolejkach – zapewnia.

Przełamanie Lecha przyszło akurat w meczu z Legią. – Każda drużyna ma słabe momenty. Poprzednie trzy spotkania były słabsze. Ostatnio trenowaliśmy trochę inaczej i to przyniosło poprawę. Teraz może być tylko lepiej. Przekonaliśmy się, że potrafimy się skoncentrować na wielki i trudny mecz. Będziemy to pokazywać w kolejnych, a każdy będzie wielki i trudny, wszystkie wymagają koncentracji. Musimy dobrze wykonać każdy krok przybliżający nas do celu – zapowiada słowacki bramkarz Kolejorza.

Udostępnij:

Podobne

Mistrz zagra z wicemistrzem. Prawo serii?

Gdyby Lechowi udało się pokonać w Zabrzu Górnika, zanotowałby sześć kolejnych ligowych zwycięstw. Biorąc pod uwagę specyfikę ekstraklasy, gdzie każdy może wygrać z każdym, wyrównany

Cisza przed burzą

Niewiele brakowało, by początek sezonu był dla Lecha wymarzony. Jeden tragiczny występ pogrzebał szanse na historyczny sukces pucharowy, czyli wejście do piłkarskiej elity. Ten koszmar

Sztuka nieprzewidywalności

Mimo meczu zaległego, Lech jest liderem tabeli po szóstej ligowej kolejce. Raków, jego niedzielny przeciwnik, też rozegrał pięć spotkań, ale jako jedyny wszystkie przegrał. Na