Nad grobem przemówił Jerzy Łupicki, jeden z przyjaciół „Lulusia” w burzliwych latach 80. Barwnie wspominał czasy, gdy Henryk Zakrzewicz był królem życia. Głos zabrali też wzruszeni Mirosław Okoński, czyli „Paganini polskiej piłki”, jak go „Luluś” nazywał oraz Mariusz Fontowicz, człowiek z sercem, opiekujący się Zmarłym w najtrudniejszym, ostatnim okresie. Odtworzył wypowiedź „Lulusia” apelującego do piłkarzy Kolejorza, by końcówkę mieli piorunującą. Przybyłym podziękował Roman Klamycki. Nie zabrakło flag, szalików, był też sztandar Lecha, zapłonęły race.




