Pożegnaliśmy „Lulusia”

Wielu kibiców Lecha, byłych i obecnych piłkarzy uczestniczyło we wtorkowym pogrzebie Henryka Zakrzewicza. Nie zabrakło władz klubu, trenera Nenada Bjelicy, kilku jego podopiecznych, ludzi Kolejorza, przyjaciół Zmarłego. Odszedł człowiek, który jak nikt inny miał Lecha w sercu. Był blisko klubu zawsze, gdy świetnie mu się powodziło i w czasach, gdy wiodło mu się dużo gorzej.

Nad grobem przemówił Jerzy Łupicki, jeden z przyjaciół „Lulusia” w burzliwych latach 80. Barwnie wspominał czasy, gdy Henryk Zakrzewicz był królem życia. Głos zabrali też wzruszeni Mirosław Okoński, czyli „Paganini polskiej piłki”, jak go „Luluś” nazywał oraz Mariusz Fontowicz, człowiek z sercem, opiekujący się Zmarłym w najtrudniejszym, ostatnim okresie. Odtworzył wypowiedź „Lulusia” apelującego do piłkarzy Kolejorza, by końcówkę mieli piorunującą. Przybyłym podziękował Roman Klamycki. Nie zabrakło flag, szalików, był też sztandar Lecha, zapłonęły race.

 

Udostępnij:

Podobne

Cisza przed burzą

Niewiele brakowało, by początek sezonu był dla Lecha wymarzony. Jeden tragiczny występ pogrzebał szanse na historyczny sukces pucharowy, czyli wejście do piłkarskiej elity. Ten koszmar

Sztuka nieprzewidywalności

Mimo meczu zaległego, Lech jest liderem tabeli po szóstej ligowej kolejce. Raków, jego niedzielny przeciwnik, też rozegrał pięć spotkań, ale jako jedyny wszystkie przegrał. Na