Piłkarz Lecha na celowniku mocnych klubów

Wśród młodych europejskich piłkarzy, nominowanych do nagrody „Golden Boy”, znalazł się jeden Polak: Dawid Kownacki z Lecha Poznań. Wyróżnienie takie co rok przyznają dziennikarze z prestiżowych mediów. W ubiegłych latach zwyciężali Paul Pogba, Raheem Sterling, Anthony Martial, Renato Sanches. Gracz Kolejorza odczuwa dumę z tego powodu, ale skupia się na meczach najważniejszych w całym sezonie, decydujących o zdobyciu trofeów.

W spotkaniu przeciwko Legii nie błysnął, ale nie uważa, by był to jego słaby występ. – Wynik był zły, bardzo mnie zezłościł. Szkoda, że przegraliśmy w takich okolicznościach – mówi. Przyznaje, że jako zawodnikowi młodemu trudno mu wygrywać walkę wręcz z silnymi fizycznie, klasowymi defensorami. – Nie brakowało starć boiskowych, po których czasem coś zaboli, ale nie ucierpiałem poważniej. Na pewno nie było tak, że dałem się poniewierać. Ten mecz z pewnością nie był w moim wykonaniu fatalny. Nie pękłem, choć miałem przeciwko sobie dobrych piłkarzy – podkreśla napastnik.

Po spotkaniach reprezentacji młodzieżowej „Kownaś” uskarżał się na dolegliwości mięśniowe, przez co nie mógł zagrać przeciwko Wiśle. Z powodu choroby nie wystąpił też w szczecińskim rewanżu Pucharu Polski. Od początku meczu z Legią, a pokazał się w pierwszym składzie, zmagał się z twardo grającymi obrońcami. Zdarzało się, że po ostrych starciach nie mógł się podnieść z boiska, ale to nie było odnowienie wcześniejszego urazu. – Na samym początku, w pojedynku powietrznym straciłem kontrolę i nieszczęśliwie upadłem na kość ogonową. Bolało, ale przeszło – mówi młody zawodnik.

Teraz, podobnie jak inni zawodnicy Kolejorza, ma jeden cel: powrócić do wygrywania. – Trzeba wreszcie zdobyć trzy punkty. Brakuje nam tego, od dawna się nie udawało. Skoro walczymy o mistrzostwo, trzeba wygrywać – twierdzi. W drużynie panuje chęć zrewanżowania się za bolesną porażkę, ale zanim znów przyjdzie zagrać z Legią, konieczne jest wygrywanie kolejnych spotkań.

„Kownaś” z satysfakcją dowiedział się, że jest wymieniany wśród najbardziej utalentowanych piłkarzy Europy. – To fajna sprawa. Jest mi z tego powodu miło. Twardo jednak stąpam po ziemi. Nie ma mowy, bym „odpłynął”. W końcu to tylko wyróżnienie, niczego konkretnego mi nie daje, może tylko pozwala zwiększyć pewność siebie, bo ktoś mnie docenia – dodaje napastnik. W niedzielę był obserwowany przez skautów klubów z czołowych lig, ale to nic nowego. Piłkarz z takimi perspektywami nieustannie jest „na celowniku”. Wiele wskazuje, że szybko pożegna się z Poznaniem. Kiedyś podkreślał, że nie jest jeszcze do tego gotowy, woli zbierać doświadczenie w Lechu. Teraz, gdy bywa o to pytany – a zdarza się to często – nie zaprzecza, że bierze pod uwagę transfer.

Udostępnij:

Podobne

Cisza przed burzą

Niewiele brakowało, by początek sezonu był dla Lecha wymarzony. Jeden tragiczny występ pogrzebał szanse na historyczny sukces pucharowy, czyli wejście do piłkarskiej elity. Ten koszmar

Sztuka nieprzewidywalności

Mimo meczu zaległego, Lech jest liderem tabeli po szóstej ligowej kolejce. Raków, jego niedzielny przeciwnik, też rozegrał pięć spotkań, ale jako jedyny wszystkie przegrał. Na