Narodziny gwiazdy. Kosmiczne 45 minut Palmy

Dziś jeszcze nie wiemy, ile Lech zarobi dzięki występom w Lidze Konferencji. Wiemy za to, że część tych pieniędzy trzeba przeznaczyć na wykupienie z Celticu Luisa Palmy. Nie jest zresztą wykluczone, że same bramki i asysty Honduranina, a w konsekwencji zwycięstwa wystarczą na sfinalizowanie tej transakcji. Jak się mówiło – Palma to kozak, zawojuje całą ligę. W tej zapowiedzi, w przeciwieństwie do innych, nie było nic a nic przesady. Lech ma w składzie gwiazdę.

Gdyby nie było go na boisku w meczu Ligi Konferencji przeciwko Rapidowi Wiedeń, Lech nie odniósłby aż tak przekonującego zwycięstwa. W pierwszej połowie był współautorem wszystkich goli dających prowadzenie gwarantujące zwycięstwo. Pierwszą bramkę sam strzelił przejmując piłkę odbitą przez bramkarza, mijając go spokojnym, mierzonym strzałem. Drugi gol padł po jego uderzeniu, gdy bramkarz tak niefortunnie interweniował, że Ishak pokonał go bez trudu. To po strzale Palmy obrońca dostał piłką w rękę. Ishak karnego nie strzelił, ale i tak w doliczonym czasie Palma i Ismaheel tak wymieniali się podaniami, że obrońcy mogli tylko popatrzeć, jak Nigeryjczyk trafia do bramki.

Palma zagrał kosmiczną połowę, ale nie można powiedzieć, że wzięło się to z niczego. W lidze też strzela gole. Popisuje się rajdami, kluczowymi podaniami, gra z niezwykłą intensywnością, wszędzie go pełno. Gdy trzeba, potrafi znaleźć się blisko bramki, by celnie trafić głową. Wcześniej dobrze pokazał się w Celticu, gdzie jednak trener Brendan Rodgers nie widział go w składzie, piłkarz podobno nie wpisywał się w taktyczne reguły. Wypożyczono go do Olympiakosu Pireus, gdzie się nie odnalazł. Lech to wykorzystał. Ma gracza, jakiego w tym klubie nie było od wielu lat. Gwiazda ekstraklasy Afonso Sousa miewał okresy przestoju, długo wchodził na wysoki poziom. Natomiast Honduranin od początku biega, walczy, strzela, kiwa, podaje, nie zatrzymuje się.

Kibice kochają graczy, dla których przychodzi się na stadion. Nic dziwnego, że w czwartek skandowali jego nazwisko. A to dopiero początek, Luis jest tu od lata. Nigdy wcześniej nie był tak fetowany, dopiero tu zyskuje status gwiazdy. To go powinno nakręcić jeszcze bardziej. Świetnie się tu czuje. Nie w smak byłby mu chyba był powrót do Glasgow, niepewny los. Trudno sobie wyobrazić, by po sezonie Lech nie poważył się na absolutny transferowy rekord. Być może uda się zapłacić trochę mniej niż oczekuje Celtic, a mówi się o czterech milionach. Póki co transfermarkt wycenia go na trzy. Pucharowa przygoda dopiero się zaczyna, wartość gracza może wzrosnąć po meczach z klubami z Niemiec, Hiszpanii, Szwajcarii. Strzelał już gole w Lidze Mistrzów. Znów ma szanse zaistnieć w Europie.

Przyjście Palmy do Lecha osładza transakcje mniej udane. Takie, jak pozyskanie nijakiego Rodrigueza. Bramkostrzelny Luis może zrekompensować brak zmiennika dla Ishaka. Kilka transferowych ruchów nie wypaliło, kapitan wciąż jest na mostku sam. Tuż przed zamknięciem okienka Lech pozyskał Agnero. Iworyjczyk pokazuje się w końcówkach meczów, z marnym efektem. Trener Frederiksen powiedział ostatnio, że to gracz młody, perspektywiczny, musi się rozwinąć, zaadaptować w drużynie. Jak z tego wynika, Lech wydał wielką jak na swoje możliwości kasę na ryzykowną inwestycję w przyszłość.

Udostępnij:

Podobne

Kolejorz zmiażdżył Legię!

To miał być wyrównany mecz drużyn walczących w tym sezonie o zupełnie inne cele, ale punktujących ostatnio najlepiej w lidze. Tymczasem od samego początku Lech

Finał nie dla Lechitek

Świetny doping trwający przez cały mecz, tysiące kibiców, atmosfera piłkarskiego święta – w takich warunkach toczył się półfinał Pucharu Polskiej kobiet. Do szczęścia zabrakło tylko

Triumf z (lekkim) niedosytem

Kto śledzi najnowsze dzieje Lecha wie, że w każdej, nawet najmniej spodziewanej chwili można się spodziewać kłopotów. Przed meczem w Szczecinie trzeba się było obawiać,