Maciej Wilusz: bez szczęścia – ni rusz

Uchodzi za pechowca. Nawet gdy rozgrywa niezłe mecze, przytrafiają mu się nieszczęścia. Lepiej niż w Lechu spisywał się w Koronie Kielce, do której był wypożyczony. Zimą wydawało się, że zmieni klub. Kontrakt z Lechem dobiega końca, a zainteresowanie nim wyrażała np. Wisła Kraków. Mówiło się też o przejściu do innej Wisły – z Płocka. Piłkarz twierdzi jednak, że nie było takiego tematu. Wiosną powalczy o miejsce w składzie Lecha.

Sytuacja jest nieprawdopodobna: tylko młodzi defensorzy, tacy jak Tomasz Kędziora i Jan Bednarek, są pewniakami do gry w pierwszym składzie. Pozostali obrońcy muszą walczyć o miejsce w drużynie. Kędziora w lidze w tym sezonie nie opuścił ani minuty. Bednarek przebojem wywalczył sobie miejsce na boisku i choć popełniał błędy, to nie on, lecz koledzy muszą liczyć na przychylność trenera. Ten musi rozważyć, kto zagra u boku 19-latka. Lasse Nielsen? Tamas Kadar, który znów może przeżyć traumę, gdy przyjdzie mu nadal grać w Poznaniu? A może Maciej Wilusz?

W sparingach 29-letni, pochodzący z Wrocławia piłkarz nie spisywał się źle, a grał na różnych pozycjach w defensywie. Gdyby w grę wchodziło pożegnanie się z Lechem, nie otrzymałby tylu szans. Tamas Kadar nie pojawił się przecież na boisku w grach kontrolnych choćby na sekundę. – Od kiedy wróciłem z urlopu do Poznania, temat mojego odejścia z Lecha nie pojawił się ani razu – stanowczo twierdzi Maciej Wilusz. – Co będzie dalej? Czy moje szanse na grę zmaleją, gdy Tamas zostanie w Lechu? Nie zastanawiałem się nad tym. Czas pokaże. Przyjdzie pora podejmowania decyzji, póki co intensywnie przygotowuję się do meczów ligowych.

Czy docierały do niego informacje o zainteresowaniu innych klubów? – Szczerze mówiąc – nie bardzo. Nikt bezpośrednio ze mną się nie kontaktował. Od chłopaków z drużyny słyszałem, że coś tam w mediach pojawiało się na mój temat, skupiałem się jednak na swojej robocie, czyli na tym, na czym powinienem – mówi obrońca Lecha. Jego zaletą jest umiejętność gry lewą nogą i uniwersalność – trener może go posłać na lewą stronę boiska. W sparingach na zawodził. – Nie chcę się o tym wypowiadać, każdy wie, na co mnie stać. U mnie nic się nie zmienia, zawsze trenuję na maksa. Piłka nożna jest jednak przewrotna, wszystko może się zdarzyć. Mam nadzieję, że trochę szczęścia wreszcie się pojawi, a przynajmniej nie będzie mnie już prześladował pech – wzdycha defensor Kolejorza.

Udostępnij:

Podobne

Cisza przed burzą

Niewiele brakowało, by początek sezonu był dla Lecha wymarzony. Jeden tragiczny występ pogrzebał szanse na historyczny sukces pucharowy, czyli wejście do piłkarskiej elity. Ten koszmar

Sztuka nieprzewidywalności

Mimo meczu zaległego, Lech jest liderem tabeli po szóstej ligowej kolejce. Raków, jego niedzielny przeciwnik, też rozegrał pięć spotkań, ale jako jedyny wszystkie przegrał. Na