Którego byłego trenera Lecha wybierze Kulesza?

Nie mamy pojęcia, kogo tym razem namaści „nieomylny” prezes PZPN Cezary Kulesza, kto obejmie jedną z najważniejszych, budzących największe zainteresowanie posad w tym kraju. Jest jednak co najmniej prawdopodobne, że nowym selekcjonerem reprezentacji narodowej zostanie osoba związana niegdyś z Lechem, w dodatku wyrzucona z klubu przed upływem kontraktu.

Jan Urban, Maciej Skorża, Adam Nawałka, Nenad Bjelica – takie osoby powtarzają się w spekulacjach na temat przyszłego selekcjonera. Jeśli to prawda, że prezes Kulesza postawi na Polaka, pozostaje trzech pierwszych. Wszyscy z nich (podobnie zresztą jak Chorwat) doświadczyli przedwczesnego pożegnania przez zatrudniające je władze Lecha, w tych samych zresztą latach. Maciej Skorża zdobył mistrzostwo w 2015 roku, ale pożegnał się z pracą tygodnie późnej, gdy kompletnie mu nie szło w nowym sezonie. Zastąpił go ratownik Urban, też zwolniony po niecałym roku, zastąpiony przez ratownika Bjelicę, wyrzuconego po dwóch latach tuż przed końcem rozgrywek, gdy szlag trafił niemal pewne mistrzostwo. Z Lechem związany był też Jacek Zieliński. Tego nazwiska na liście kandydatów nie znajdziemy, a szkoda.

Szybka zmiana miejsca pracy jest wpisana w funkcję trenera. To bardzo rzadki wypadek, szczególnie w Polsce, by gdziekolwiek taki ktoś na dłużej zagrzał miejsca. Osoby nazywane „trenerami na lata” żegnają się z posadą z dnia na dzień. Niedawni ratownicy zastępowani są przez kolejnych ratowników, co jest zjawiskiem stałym w klubach o niestabilnym zarządzaniu. W tym fachu nie ma niczego pewnego. Maciej Skorża, który odniósł w Poznaniu sukces, ale długo się nim nie nacieszył, wrócił do Lecha, by jeszcze raz zdobyć mistrzostwo i… odejść na własną prośbę. Były selekcjoner Nawałka długo dawał się namawiać na pracę w Poznaniu, a odszedł zostawiając drużynę zdemolowaną. Nie pierwszy raz wykazał się niekompetencją, a teraz, być może, będzie zbawiać drużynę narodową. To nie może się dobrze skończyć. Wszyscy pamiętamy rosyjskie Mistrzostwa Świata.

Wśród kandydatów na selekcjonera wymienia się też Marka Papszuna, Stanisława Czerczesowa, rzadziej Adriana Siemieńca, który chyba najlepiej z nich wszystkich rokuje, ale póki co sprawdził się tylko w Białymstoku. Wątpliwie, by Kulesza, rządzący kiedyś Jagiellonią, chciał narazić się na krytykę ponownie sięgając po człowieka stamtąd. Równie dobrze kaprys pana prezesa może skazać polski futbol na zupełnie inną osobę, choć największe szanse przypisuje się Urbanowi. Nieszczęście polega na tym, że piłkarską federacją, potężną i bogatą, budzącą ogromne zainteresowanie, zarządzają ludzie z innej epoki. Skutkiem było powierzenie kadry Michałowi Probierzowi, wcześniej kilku innym „fachowcom”. Gwarancja, że kolejna osoba się sprawdzi, jest żadna. Nic się nie zmieni, dopóki racjonalnego wyboru nie podejmą ludzie kompetentni i z wyobraźnią.

Udostępnij:

Podobne

Bez pomysłu, bez pewności siebie, bez goli

Nie tak miała wyglądać inauguracja rozgrywek ligowych przez mistrza Polski. Spłynęło na niego ostatnio mnóstwo pochwał, zaczął się jawić jako wschodząca potęga nie tylko krajowego

Przyjaźń? Byle nie na boisku

Na niczym Lech gorzej ostatnio nie wychodzi niż na tzw. meczach przyjaźni. W poprzednim sezonie przyszły mistrz Polski rozgrywał dwa takie dwumecze, a w każdym

Kłopot z kręgosłupem

Po wylosowaniu przez Lecha mistrza Danii wydawało się, że gorzej być nie może, że los znów okazał się okrutny. Najtrudniejszy w całej stawce przeciwnik trafił