Kolejne punkty Rene Pomsa. Ten trener ma rękę do Lecha

Austriacki asystent Nenada Bjelicy po raz czwarty prowadził Lecha zastępując zdyskwalifikowanego trenera. Bilans ma imponujący: jeden remis, trzy zwycięstwa. Dobra wiadomość jest taka, że w środę też będzie pierwszym trenerem. Jest i zła wiadomość: Lech jest kompletnie bez formy, niewiele mu wychodzi, nie potrafi zdobywać goli. Cracovię minimalnie, z dużym trudem pokonał, bo grała ona jeszcze gorzej. W Lubinie będzie dużo trudniej.

Nie wiadomo, kto bardziej się męczył – piłkarze usiłujący dograć mecz do końca, czy widzowie obserwujący ich wyczyny. Trzeba współczuć dzieciom, które w ramach akcji „Kibicuj z klasą” zjawiły się na stadionie. Marzły, nudziły się, nie miały ochoty dopingować mimo zachęt fanów z Kotła. Wątpliwe, by poczuły się zachęcone do kolejnych odwiedzin przy Bułgarskiej. Lech co prawda wygrał, ale okupił to stratą Makuszewskiego i Gajosa.

Początek należał do Lecha, który stworzył zagrożenie już w pierwszej akcji. Potem do głosu doszła Cracovia. Wydawało się, że jest lepiej zorganizowana, bardziej agresywna i ma pomysł na ten mecz. To było złudzenie, choć goście błyskawicznie zdobyli gola, już w trzeciej minucie. Zawdzięczają to Dilaverowi, który popełnił szkolny błąd niecelnie podając bramkarzowi. Był z tego rzut rożny i padła bramka. Tym razem VAR Lechowi sprzyjał i sędzia zmienił decyzję. Powodem był faul strzelca – Krzysztofa Piątka.

To nie było jedyne nieudane zagranie Dilavera, specjalisty od wycofywania piłki ze środka boiska do bramkarza. A jednak właśnie ten gracz był ojcem zwycięstwa, zdobywając jedynego gola w meczu umiejętnie uderzając piłkę głową po rzucie rożnym. Jedynego uznanego, bo padły jeszcze trzy. Cracovii anulowano drugą bramkę. Lech nie podwyższył na 2:0, bo sędzia podjął kontrowersyjną decyzję sygnalizują pozycję spaloną. Nie Gajos wychodzący do piłki zagranej przez Jevticia z rzutu wolnego i celnie strzelający, ale Trałka był wysunięty za obrońców.

Cracovia to jeden z najsłabszych zespołów, jakie gościły ostatnio przy Bułgarskiej. Gdyby Lech znajdował się w normalnej dyspozycji, wygrałby kilkoma golami. Obecna drużyna, jeżeli nawet jakoś radzi sobie w środku pola, potrafi opanować tę część boiska, to pod bramką przeciwnika zamienia się w grupę nieskoordynowanych zawodników. Nie ma dobrego rozegrania piłki, zgrania, celnych podań, o kluczowych nie wspominając. Brakuje pomysłów na pokonanie bramkarza.

W drugiej połowie Lech miał przewagę, często podchodził pod bramkę Cracovii, ale tam zachowywał się skandalicznie. Zagrożenie powstawało rzadko. Kiedy udany, kilkudziesięciometrowy rajd prawym skrzydłem przeprowadził Jevtić i zszedł do środka, by oddać strzał lewą nogą, trafił we wbiegających akurat w tej chwili w pole karne kolegów. Wyręczyli bramkarza gości. Dwukrotnie piłkę na nodze w dobrej sytuacji miał Radut. Zachował się kompromitująco. Dużo lepiej strzelał Jevtić, w pierwszej połowie zmuszał bramkarza do dużego wysiłku.

Kuriozalnie wyglądała końcówka meczu. Lech prowadził, był przy piłce, ale ani myślał dążyć do strzelenia bramki. Uciekał z nią do narożnika boiska, by kraść czas w stylu Włodzimierza Smolarka. Skutek był taki, że sędzia zatrzymał grę, gdy z bólu zwijał się Radut, a potem przedłużył doliczony czas, podczas którego Cracovia nieudolnie, ale jednak zaatakowała i można było stracić przypadkowego gola, niwecząc wysiłek włożony w cały mecz.

Jeszcze w pierwszej połowie Lech stracił dwóch ważnych zawodników. Makuszewski nieszczęśliwie, bez udziału przeciwnika, potknął się na piłce i prawdopodobnie uszkodził więzadła w kolanie. Zastąpił go Barkroth. Po przerwie na boisko, z powodu urazu, nie wyszedł Gajos. Tetteh, który go zastąpił, nie grał gorzej. Nie miał na sumieniu tylu kiksów i niewymuszonych błędów, co kapitan Lecha.

Lech Poznań – Cracovia 1:0 (1:0)

Bramka: Dilaver 38

Żółte kartki: Trałka, Aziz Tetteh – Wdowiak, Fink

Lech: Matus Putnocky – Robert Gumny, Rafał Janicki, Emir Dilaver, Wołodymyr Kostewycz – Łukasz Trałka, Maciej Gajos (46. Abdul Aziz Tetteh) – Mihai Radut, Darko Jevtić, Maciej Makuszewski (28. Nicklas Barkroth)– Chritian Gytkjaer (80. Deniss Rakels).

Cracovia: Grzegorz Sandomierski – Matic Fink, Michał Helik, Piotr Malarczyk, Kamil Pestka – Adam Deja, Szymon Drewniak – Jakub Wójcicki (59. Mateusz Wdowiak), Javier Hernandez (54. Mateusz Szczepaniak), Jaroslav Mihalik (72. Diego Gustavo Ferraresso) – Krzysztof Piątek.

Udostępnij:

Podobne

Mistrz zagra z wicemistrzem. Prawo serii?

Gdyby Lechowi udało się pokonać w Zabrzu Górnika, zanotowałby sześć kolejnych ligowych zwycięstw. Biorąc pod uwagę specyfikę ekstraklasy, gdzie każdy może wygrać z każdym, wyrównany

Cisza przed burzą

Niewiele brakowało, by początek sezonu był dla Lecha wymarzony. Jeden tragiczny występ pogrzebał szanse na historyczny sukces pucharowy, czyli wejście do piłkarskiej elity. Ten koszmar

Sztuka nieprzewidywalności

Mimo meczu zaległego, Lech jest liderem tabeli po szóstej ligowej kolejce. Raków, jego niedzielny przeciwnik, też rozegrał pięć spotkań, ale jako jedyny wszystkie przegrał. Na