Lech nie był jedynym polskim klubem zainteresowanym sprowadzeniem byłego bocznego obrońcy Jagiellonii. O pozyskaniu go myślały Raków i Legia. Według doniesień portalu Meczyki Portugalczyk już w środę przejdzie testy medyczne w Poznaniu, a jeśli wypadną pozytywnie, co – jak się niedawno okazało – wcale nie jest zwykłą formalnością, zostanie piłkarzem Kolejorza.
Budowę drużyny zaczyna się od obrony – brzmi stara piłkarska prawda. Defensywa Lecha już jest ukształtowana, to jego najmocniejsza formacja. Tego lata odzyskał Roberta Gumnego i Mateusza Skrzypczaka. Do drużyny miał dołączyć były reprezentant Arkadiusz Reca, jednak testy medyczne nie przebiegły w pełni pomyślnie, więc władze klubu nękanego od miesięcy plagą kontuzji nie chciały ryzykować. A ponieważ na radarze miały Portugalczyka wypożyczonego niedawno z włoskiej Spezii do „Jagi”, skorzystały z wariantu B, który wcale nie musi być gorszy. Zawodnik ma we włoskim klubie umowę ważną do końca zaczynającego się za chwilę sezonu. Na regularną grę nie ma tam co liczyć.
Lech zbudował więc solidną defensywę. Szkoda tylko, że na niej chwilowo zakończył aktywność transferową. W ubiegłym tygodniu pozyskał skrzydłowego Leo Bengtssona, który zagrał przez 20 minut w meczu o Superpuchar, pokazując się z obiecującej strony. W tym spotkaniu Lech wystąpił w składzie sztukowanym, wymuszonym urazami połowy drużyny. Za kilka dni zaczyna się liga, za tydzień eliminacje Ligi Mistrzów, a sytuacja kadrowa jest tragiczna. Niezbędny jest skuteczny napastnik, trzeba odciążyć mocno eksploatowanego Ishaka. Myśli się o klasowym skrzydłowym, solidnym pomocniku, ewentualnie rozgrywającym na wypadek, gdyby satysfakcjonującą klub i piłkarza ofertę otrzymał Afonso Sousa. Jest to absolutne minimum w perspektywie grania co trzy dni, czego władze klubu z pewnością są świadome i pracują nad kolejnymi ruchami.



