Lech opublikował raport zdrowotny, dotyczący jego piłkarzy. Czytając go, kibice mogą się załamać. Władze mistrza Polski zapowiedziały wzmocnienie drużyny. Zanim się ono na dobre zaczęło, Lech na długo stracił ważnych zawodników. W obecnej sytuacji trudno nawet marzyć o próbie awansu do Ligi Mistrzów. Osłabiony zespół nie będzie miał też łatwo w lidze. Teraz niezbędne jest nie wzmocnienie, ale uzupełnienie składu.
O Patriku Walemarku mówi się, że jest to piłkarz „szklany”, często leczący kontuzje, rzadko potrafiący rozegrać kilka meczów z rzędu. Nie uczestniczył w końcowej fazie walki o mistrzostwo Polski. Wydawało się, że latem odzyska zdrowie. Zagrał nawet pół meczu sparingowego przeciwko Chrobremu Głogów. Na kolejny występ poczeka prawdopodobnie do wiosny. We wtorek przeszedł zabieg w Rotterdamie. Sztab medyczny szacuje, że rehabilitacja zakończy się w przerwie zimowej.
Równie nieciekawa jest sytuacja drugiego skrzydłowego – Daniela Hakansa. Fin czeka na operację, gdyż zachowawcze leczenie nie pomogło. Na powrót do treningów będzie musiał poczekać kilka miesięcy. Co najmniej półtoramiesięczna rehabilitacja czeka Barłomieja Barańskiego, który nieźle wypadł w sparingu przeciwko Chrobremu, ale potem doznał urazu mięśnia. Ali Gholizadeh przeszedł operację po zakończeniu sezonu. Od tego czasu się rehabilituje. Aktualnie przebywa w Portugalii pracując z cenionym fizjoterapeutą. W jego przypadku perspektywy są lepsze, może próbować wejść na boisko za dwa tygodnie.
Gisli Thordarson nie mógł uczestniczyć w meczu o Superpuchar z powodu skręcenia kostki. Dzień później zagrał połowę sparingu przeciwko Sokołowi Kleczew, przechodzi intensywną rehabilitację i jest nadzieja, że zobaczymy go na boisku w najbliższych meczach. Sytuacja w pomocy i bez tego urazu jest niewesoła, trzeba czekać miesiące na wyzdrowienie Rafała Murawskiego, a Antoni Kozubal, delikatnie mówiąc, nie błysnął w niedzielę wysoką formą.
W tej sytuacji Lecha mogą uratować tylko szybkie transfery. Na razie ograniczają się one do defensywy. Klub zasilili Mateusz Skrzypczak, Robert Gumny, a lada chwila graczem Kolejorza ma zostać Portugalczyk Joao Moutinho. W ubiegłym tygodniu kontrakt z Lechem podpisał skrzydłowy Leo Bengtsson, z którego trener będzie musiał korzystać od razu. Krótko po zakończeniu sezonu władze klubu zapowiedziały transfery wartościowych zawodników. Fundusze na ten cel są zarezerwowane. I tylko ofensywnych graczy w klubie wciąż brak. Trudno sobie nawet w tej sytuacji wyobrazić Lecha, któremu niebawem (prawdopodobnie) przyjdzie grać co trzy dni.



