Szyki popsuły mu kontuzje.
– Na grę całej drużyny wpływa stan zdrowia zawodników. Wiosną zespół był w innej sytuacji, we Wrocławiu mógł wygrać, ale zremisował. Teraz szanse na sukces też oceniam pół na pół.
Wiadomo, że wielu piłkarzy nie może teraz grać, ale jak oceniasz siłę personalną nowego Lecha? Mamy mocniejszą drużynę niż w ubiegłym sezonie?
– Od pewnego czasu Lech nie jest już zespołem, który może zachwycać swoją siłą personalną. Taka jest niestety prawda. Takie są teraz możliwości klubu. Wzmocnienia, które następują, to są ruchy pozorne. Przyjście jednego, czy dwóch zawodników znanych już na naszych boiskach, czy sprowadzonych z zagranicy może sprawić, że Lech, a dotyczy to także innych drużyn, trochę odskoczy od innych. Wiosną do Lecha przyszedł Hamalainen i jego siła wzrosła, ale nie w sposób wyraźny.
W polskiej lidze nie ma drużyn, na które można postawić wszystkie pieniądze, gdy grają ze słabszymi.
– Nie ma. Polska liga jest pod tym względem specyficzna, tu nie ma faworytów. Nie ma klubów bardzo mocnych. Widać to po tym, jak odpadają z europejskich rozgrywek. Właśnie wtedy okazuje się, jaki jest poziom naszej ligi, jakiej klasy zawodnicy biegają po naszych boiskach.
Lecha jeszcze stać na mistrzostwo w tym sezonie, czy możemy liczyć najwyżej na ponowną próbę pokazania się w europejskich pucharach?
– Trener Rumak czułby się zdecydowanie lepiej, gdyby miał wszystkich zawodników zdrowych. Wtedy można byłoby snuć plany, robić sobie nadzieje. Kiedyś chorzy piłkarze do siebie dojdą, ale trochę punktów już straciliśmy i pewnie jeszcze stracimy. Przed Lechem jest jeszcze 30 meczów do rozegrania, więc wiele można zyskać. Na koniec sezonu możliwa jest pierwsza trójka, ale i druga ósemka.
Myślisz, że w grę wchodzi nie zakwalifikowanie się do grupy walczącej na koniec o czołowe pozycje? Lech miałby znaleźć się ósemce walczącej o utrzymanie?
– To jest bardzo prawdopodobne. Jeżeli jesienią osłabiony Lech nie będzie skuteczniejszy, nie będzie punktował, to wiosną może być za późno na odrabianie strat. To jest polska liga. Za 10 kolejek nawet Podbeskidzie, które wygrało tylko jeden mecz do tej pory, może się znaleźć w zupełnie innym miejscu.
Rozmawiał Józef Djaczenko




