Piłkarze Lecha trenują przed wiosenną częścią rozgrywek ligowych i pucharowych. Przechodzą testy medyczne i wysiłkowe, mimo siarczystego mrozu odbywają zajęcia na zielonym, dobrze przygotowanym boisku. Zanim wylecą na obóz przygotowawczy do Abu Zabi, gdzie warunki znajdą idealne, trener i kilku zawodników spotkali się dziennikarzami.
Niels Frederiksen wyraził przypuszczenie, że pozyskanie bułgarskiego bramkarza Plamena Andreeva, czyli konkurenta dla Bartosza Mrozka, było ostatnim tej zimy transferem. Drużynę ma dobrą i mocną, co szczególnie dotyczy formacji ofensywnej. Sytuacja jeszcze się poprawi po powrocie do drużyny Patrika Walemarka, który trenuje już na pełnych obrotach kończąc przykry dla niego i stresujący okres, gdy nie mógł grać w piłkę. Za chwilę w pełni sił będzie Hakans. Wszystko to stworzy nowe możliwości, pozwoli na rotację składem bez obawy o stratę jakości. Dziennikarze pytali nawet trenera, czy zdarzyło mu się trenować zespół o podobnej sile ofensywnej. Odpowiedział, że trudno porównywać różne drużyny, grające w różnych miejscach i w różnym czasie.
Trener zasępił się nieco jednak, gdy spytano go o drugą linię, a zwłaszcza o pozycję nr 6. Jak wiadomo, jesienią były tu problemy, nie zawsze można było liczyć na nieobliczalnego Oumę, kontuzji uległ Thordarson, od długiego czasu leczy się Radosław Murawski. Frederiksen przyznał, że niezależnie od tego, jak długo ten doświadczony i solidny gracz będzie się rehabilitował, to z pewnością nie wystąpi w pierwszej części rozgrywek. Thordarson natomiast dochodzi do siebie i niebawem wznowi treningi z zespołem poprawiając sytuację kadrową. Sytuacja jednak, czego trener otwarcie nie przyznał, jest nieciekawa, a klub nie zamierza umierać za „szóstkę”. Duńczyk powiedział tylko, że możliwe jest pozyskanie nowego gracza, jeśli pojawi się taka okazja. Nie ulega wątpliwości, że liczy na taki szczęśliwy przypadek w obliczu walki na trzech frontach. Obecnie nie tylko Murawski się leczy. Problem z łąkotką ma młody skrzydłowy Lisman, który wiosnę miał spędzić na wypożyczeniu. Nie wiadomo jeszcze, czy musi poddać się artoskopii kolana, czy wystarczy leczenie zachowawcze.
A co z transferami wychodzącymi? Klub nie zamierza ich teraz przeprowadzać, ale – jak zdradził Niels Frederiksen – jeśli pojawi się tzw. oferta nie do odrzucenia, na przykład 20 milionów za Wojciecha Mońskę, Lech się nie zawaha…
Lech chce się przygotować do mocnego uderzenia, które nastąpi już w pierwszych dniach po wznowieniu rozgrywek, gdy w tydzień trzeba rozegrać trzy ważne spotkania ligowe. Równie duże obciążenia czekają na piłkarzy i potem, gdy trzeba będzie walczyć w tygodniu w Lidze Konferencji, rozegrać ćwierćfinał Pucharu Polski, a w weekendy rywalizować w ekstraklasie. Trener przyznaje, że to trudne zadanie, ale i jemu, i zawodnikom daleko do narzekania. Dążyli przecież do takiej sytuacji, a mają już doświadczenia z jesieni, gdy musieli sobie radzić z natężeniem meczów i brakami kadrowymi. Drużyna nastawia się na walkę na wszystkich frontach, w każdym chce zajść jak najdalej, a teraz powinno być lepiej z powodu poprawy sytuacji kadrowej. W ubiegłym roku o tej porze można się było skupić tylko na rozgrywkach ligowych. Mimo dużych problemów z kontuzjami, z wykorzystywaniem stałych fragmentów gry, udało się je zakończyć zwycięsko.
Sytuacja w sztabie szkoleniowym jest wyjątkowa. Do Danii musiał wrócić Markus Uglebjerg specjalizujący się w stałych fragmentach, jego miejsce zajął Andy Parslow. Trener chwali jego doświadczenie, pracował w klubach angielskich. To półrocze będzie ostatnim w Poznaniu norweskiego asystenta trenera Sindre Tjalmalanda, który zaakceptował ofertę prowadzenia w swej ojczyźnie klubu Molde. Frederiksen jest przekonany, że ten fakt nie wpłynie negatywnie na pracę Sindre w Lechu. Jest profesjonalistą i do ostatniej chwili będzie dawał z siebie wszystko.
Duński trener odniósł się i do swojej sytuacji zawodowej. Jego kontrakt kończy się latem, ciąg dalszy jest niewiadomą. Jak stwierdził, w futbolu wszystko dzieje się szybko, przez pół roku mnóstwo się może wydarzyć, więc w tej chwili nie zawraca sobie głowy tym, co się zdarzy po sezonie. Najważniejsze, by zakończył się jak najlepiej.



