Czołowy ostatnio piłkarz Lecha, Allahyar Sayyadmanesh, nie przyleciał z całą drużyną do Londynu, by rozegrać mecz w Lidze Europy przeciwko Crystal Palace. Przyczyna – problemy wizowe. Na szczęście w przeddzień spotkania udało się je rozwiązać i piłkarz ten ma dołączyć do kolegów w nocy. Jego brak w drużynie pozbawiłby ją poważnego atutu.
Innych problemów kadrowych nie ma. Sytuacja jest nawet lepsza niż ostatnio, trener będzie mógł korzystać z rehabilitanta Daniela Hakansa. Co prawda całego meczu nie może jeszcze rozegrać, ale stać go na półgodzinny występ. Być może Frederiksen pozwoli pokazać się młodemu Wojciechowi Szymczakowi. Dlaczego ostatnio nie korzysta z usług Terry’ego Yegbe? Jak trener wyjaśnia, przyczyną są podróże Ghańczyka do Afryki celem załatwienia sobie wizy. Dlatego ostatnio partnerem Wojciecha Mońki częściej jest Mateusz Skrzypczak. Trener nie zdradził, na kogo postawi w najbliższym meczu.
I trener Lecha, i piłkarze zdają sobie sprawę z wysokiej jakości drużyn z Premier League, z przewagi technicznej, szybkościowej. Wielu z nich, także Joel Pereira, który wspólnie z trenerem uczestniczył w konferencji prasowej, marzyli o zmierzeniu się z zespołem z najlepszej ligi świata. Teraz się to spełni. Portugalczyk pytany, który zawodnik Kolejorza poradziłby sobie w tak mocnej lidze, wymienił dwa nazwiska: Wojciech Mońka i Patrik Walemark.
Kiedy różnica w umiejętnościach jest tak duża, trzeba znaleźć sposób na przeciwnika, mieć plan na rozegranie meczu, zneutralizowanie atutów rywala. – Mamy taki plan. Z drugiej strony przyjechaliśmy tu, by się dobrze zaprezentować, sprawdzić się na tle renomowanego zespołu, zagrać swoje. Jest to prawdopodobnie najsilniejsza ekipa, z jaką kiedykolwiek mierzyli się nasi zawodnicy. Mamy przy tym własną tożsamość, swój styl, nie możemy z nich zrezygnować kosztem taktyki – zaznacza Duńczyk. Joel Periera dodaje, że drużyna nie chce zbyt dużo w swej grze zmieniać.
Czy trener zaakceptuje niską porażkę w Londynie? – Nie po to tu przyjechaliśmy. Zamierzamy wygrać, po to się wychodzi na boisko. Jeżeli się nie uda, możemy zaakceptować remis – odpowiada Frederiksen.




