Czym futbol hiszpański różni się od polskiego? Lech to na sobie sprawdzi

To prawda, że Rayo Vallecano to klub specyficzny, archaicznie zarządzany, grający na jedynym w swoim rodzaju, starym stadionie, z zaledwie 14-tysięczną widownią mieszczącą się na trzech trybunach. Poziom sportowy prezentuje jednak wysoki, tylko jeden zawodnik z całej kadry ma wartość niższą niż milion euro, plasuje się w górnej połówce bardzo mocnej ligi hiszpańskiej. Lechowi trudno tu będzie cokolwiek ugrać, wciąż przecież szuka formy, a przede wszystkim stabilizacji i pewności siebie.

Rzadko się zdarza, by polska drużyna mierzyła się z hiszpańską. Nigdy w takiej sytuacji nie jest faworytem, choćby i mistrz Polski grał z przeciętnym ligowym zespołem. Podczas przedmeczowej konferencji prasowej trener Niels Frederiksen zaprzeczył, jakoby większe pucharowe doświadczenie przemawiało za Lechem, doceniał klasę rywala. Podkreślił jednak, że mimo wszystko postara się ze swoją drużyną wygrać, to jest przecież futbol i wiele się może zdarzyć.  – Stać nas na równorzędny pojedynek – zapewnił.

Największym niepokojem przed tym meczem napawa słabiutka gra defensywna Kolejorza. Strzelić mu golnie jest problemem dla nikogo, zawsze można liczyć na błędy poznańskich zawodników. Teraz sytuacja będzie jeszcze gorsza, do Madrytu nie przeleciał bowiem z drużyną Alex Douglas. W ostatnich sekundach niedzielnego meczu nieatakowany przez nikogo skręcił nogę w kostce i znajduje się pod opieką fizjoterapeutów. Partnerem Milicia na środku obrony prawdopodobnie będzie Skrzypczak. Mało prawdopodobne jest, by trener zdecydował się na młodego Mońkę.

Najwięcej pytań od miejscowych dziennikarzy otrzymał w ojczystym języku Pablo Rodriguez, wychowanek dużo mocniejszego klubu z Madrytu. Potwierdził, że stadion Rayo jest nietypowy, jedyny taki w Hiszpanii, wyjątkową atmosferę czuje się tu na każdym kroku, ale to nie znaczy, że Lecha nie stać na zdobycie trzech punktów, na pokazanie wysokiej jakości. – Jestem Hiszpanem, ale teraz żyję w Polsce, gdzie chcę się rozwijać. Kto wie jednak, czy kiedyś nie zobaczycie mnie w którymś z klubów hiszpańskich – powiedział.

Mecz z Lechem nie budzi w Madrycie wielkiego zainteresowania. Nie ma wątpliwości, że na malutkim stadionie nie będzie kompletu publiczności. Co innego w weekend, gdy rozegrane tu zostaną derby z Realem Madryt

Udostępnij:

Podobne

Pucharowa droga Lecha Poznań

We wtorkowy wieczór Lech zagra pierwszy mecz w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Jego rywalem będzie Aarhus GF. Rewanż w przyszłą środę przy Bułgarskiej. Właśnie się