Gol Jakóbowskiego w doliczonym czasie gry dał Warcie zwycięstwo w Jastrzębiu. Zachowała miejsce w czołówce I ligi, zwiększyła szanse na awans. Nie zachwyciła, nie pokazała wielkiej formy, mecz nieciekawie jej się układał, ale dała radę.

To był pierwszy mecz po długiej przerwie w rozgrywkach. W początkowych jego fragmentach Warta prezentowała się lepiej niż przeciwnik. Miała przewagę, częściej atakowała, potrafił to zdyskontować, gdy Mateusz Kupczak wykorzystał „jedenastkę” po tym, jak piłka po mocnym strzale trafiła obrońcę GKS-u w rękę. Nie udało się dowieść prowadzenia do przerwy. Gospodarze wyrównali strzałem z bliskiej odległości.

Druga połowa, najdelikatniej mówiąc, nie była ciekawym widowiskiem. Trwała szarpanina, żadna z drużyn nie potrafiła przeprowadzić choćby jednej sensownej akcji. Warta grała ambitnie, ale jej ataki były mało skoordynowane, mnożyły się błędy. Tak było aż do doliczonego czasu gry, gdy Mateusz Szczepaniak przeprowadził szybki atak prawą stroną, dośrodkował, a Michał Jakóbowski „szczupakiem” umieścił piłkę w bramce. Radość trenera Tworka i jego piłkarzy była wielka.

GKS 1962 Jastrzębie – Warta Poznań 1-2 (1:1)

Bramki: Petr Galuska 41 – Mateusz Kupczak 19 (k), Michał Jakóbowski 90+

Żółte kartki:

Skład Warty: Adrian Lis, Michał Grobelny, Bartosz Kieliba, Tomasz Boczek, Jakub Kiełb (5 Patryk Stępiński), Jakub Apolinarski, Łukasz Trałka, Mateusz Kupczak, Robert Janicki (84 Adrian Laskowski), Michał Jakóbowski, Gracjan Jaroch (72 Mateusz Szczepaniak).

Udostępnij:

Podobne

Triumf z (lekkim) niedosytem

Kto śledzi najnowsze dzieje Lecha wie, że w każdej, nawet najmniej spodziewanej chwili można się spodziewać kłopotów. Przed meczem w Szczecinie trzeba się było obawiać,

Syndrom Lecha Poznań

Wypełniony stadion, oczekiwanie kolejnego triumfu lidera, atmosfera piłkarskiego święta, korzystne wyniki meczów rywali, szansa na wypracowanie przewagi nad nimi – co mogło pójść nie pomyśli