Na świat przyszedł w Niemczech, bo tam rzuciły losy rodzinę Atlasińskich. Po powrocie do Polski osiedli w Poniecu koło Leszna, potem w Poznaniu. Młody Staś związał się z Ligą Dębiec, protoplastą Lecha, potem z KPW, klubem mającym już formalne koneksje z koleją. Podczas wojny uczestniczył w nielegalnych rozgrywkach piłkarskich, w drużynie Dębca, ryzykując sankcjami nakładanymi przez okupanta. Po wojnie, jako piłkarz już legalny, był czołowym napastnikiem kolejarskiej drużyny, choć musiał przedwcześnie zakończyć czynne uprawianie sportu – zerwał więzadła w kolanie, a ówczesna medycyna nie radziła sobie z takimi kontuzjami.
Pan Stanisław chętnie uczestniczył w spotkaniach z wszystkimi, którzy byli zainteresowani dawnymi czasami Kolejorza. Opowiadał, jak wyglądał futbol przed półwieczem, jak niewygodnie podróżowało się na mecze w wagonach kolejowych z twardymi siedzeniami, jak trudno się grało podczas deszczu, gdy skórzana piłka nasiąkała wodą, a sznurowanie potrafiło boleśnie zranić w głowę. Podczas takich spotkań nosił sygnet otrzymany od swego klubu za rozegranie w jego barwach 200 spotkań.
Pogrzeb pana Stanisława Atlasińskiego, legendy Kolejorza, odbędzie się 4 listopada o godzinie 13 na cmentarzu w Puszczykowie.
Rysunek autorstwa Jarka Czyża pochodzi z Alfabetu Lecha Poznań.




