Napastnik razy dwa

Sytuacja jest nietypowa. Przez niemal cały sezon Lech borykał się z brakiem napastników. Robak zaliczył martwy przebieg. Nicki Bille przyszedł wiosną i przez pół rundy się leczył, zdobył „aż” trzy bramki. Nastolatek Kownacki strzelał częściej, ale i on mnóstwo czasu spędził na chorobowym. Na inaugurację obecnego sezonu na boisko weszli aż dwaj napastnicy. Jednocześnie!

Skutków to jednak nie dało żadnych. Lech we Wrocławiu bramki zdobyć nie potrafił, na co wpływ miała nie tyle postawa napastników, co schematyczna, powolna gra całej drużyny, brak kreatywności.- Nasza gra była dobra. Długo utrzymywaliśmy się przy piłce. Potrafiliśmy tworzyć okazje bramkowe. Rezultat był jednak rozczarowujący – przyznaje Nicki Bille.

Duńczyk twierdzi, że jego współpraca z Marcinem Robakiem. Wypracował mu dobrą sytuację, on potrafił podobną stworzyć Kownackiemu, gdy ten pojawił się na boisku w końcówce. – Okazji bramkowych było dużo, nie potrafiliśmy ich jednak wykorzystać. To, że je tworzymy, jest optymistyczne – mówi. Lepiej się czuje, gdy jest jedynym napastnikiem i do niego trafiają piłki w ataku. Woli współpracować ze znajdującym się blisko niego ofensywnym pomocnikiem. Przyznaje jednak, że jeżeli napastników jest dwóch, łatwiej zaszkodzić przeciwnika, obrońcom trudniej upilnować dwóch zawodników.

Udostępnij:

Podobne

Odszedł Jarek Jechorek, legenda Lecha

Ten dzień zapamiętamy jako smutny moment w dziejach Lecha Poznań. Piłkarze przeszli do historii kompromitując się odpadnięciem z rywalizacji o Ligę Mistrzów. Wcześniej przyszła wiadomość

Kompromitacja wszechczasów

Warto zapamiętać datę 29 lipca 2026 roku. To jeden z najczarniejszych dni w historii polskiego futbolu, za sprawą Lecha Poznań. Zaliczył już sporo okropnych kompromitacji,

Nie dzielą skóry na niedźwiedziu

Mimo wysokiego zwycięstwa Lecha w Danii, który jest teraz niewątpliwym faworytem rywalizacji, sprawa awansu nie została rozstrzygnięta. Trener Freferiksen przekonuje swych graczy, że wszystko może