Gdyby miał zostać zachowany obecny rytm, czyli wysokie zwycięstwa Lecha w lidze polskiej i wysokie porażki w Lidze Europy, moglibyśmy się jutro spodziewać wszystkiego najgorszego. Być może właśnie dlatego w przeddzień meczu z Sunderlandem wciąż można kupić bilety na to wydarzenie. Drużynę z Premier League, z piłkarzami wartymi 450 milionów euro, warto zobaczyć w akcji, ale zapłacić słono, by przeżywać jeszcze jedno euro-upokorzenie? To nie jest marzenie fanów Kolejorza.
Trener Niels Frederiksen, pytany podczas przedmeczowej konferencji o bezradność, jaką wykazują się jego zawodnicy podczas spotkań z drużynami z wyższej półki, nie zgodził się z takim stwierdzeniem. – Nie wydaje mi się, byśmy zawsze byli bezradni. Wynik meczu z Crystal Palace nie oddaje przebiegu wydarzeń, był za wysoki. Natomiast mecz z Bayerem był dla nas trudny, ale to drużyna z poziomu Ligi Mistrzów, postawiła nam poprzeczkę najwyżej, z lepszą w ostatnich latach się nie mierzyliśmy. Nawet z takimi rywalami nie będziemy się nigdy tylko bronić, zamierzamy pokazywać własny styl gry, atakować, kreować szanse, zgodnie z naszą filozofią. Mamy wiarę, że jutro możemy wygrać – stwierdził trener.
Jakby nie patrzeć, Lech przegrał wysoko wszystkie domowe mecze z klasowymi zespołami – Creveną zvezdą, Genk, Szachtarem, Bayerem. Nie miał absolutnie nic do powiedzenia, mimo iż próbował szczęścia w ofensywie. Trudno wierzyć, że teraz wszystko się odmieni. Co prawda Sunderland zajmuje ostatnie miejsce w swojej lidze, ale w Europie odniósł dwa zwycięstwa. Ma jakość pozwalającą rozprawiać się z zespołami grającymi poza Anglią. Na korzyść Lecha nie zadziałają osłabienia drużyny, te wszystkie notorycznie dopadające drużynę urazy mięśniowe. Daleko mu do kadry, jaką dysponują najbliżsi rywale. Na domiar złego nieustanne błędy popełniają zawodnicy Lecha, ułatwiając zadanie przeciwnikowi, zamiast wysoko postawić mu poprzeczkę.
Obecny na konferencji prasowej Michał Gurgul potwierdził, że czuje się wygranym europejskich potyczek swej drużyny. Każda konfrontacja z graczami z najwyższej półki działa na korzyść tego młodego zawodnika, przyspiesza jego rozwój. Musi, ale i na szczęście może grać „na okrągło”, w każdym spotkaniu, nie ma w klubie konkurenta na swojej pozycji, co też daje obraz potencjału, z jakim Lech wybrał się na podbój Europy. Na korzyść Gurgula działa duża wytrzymałość, jest w drużynie niezastąpiony. O jego rozwoju świadczy to, co widzimy w meczach ligowych, gdy młody zawodnik panuje na swojej stronie boiska, biega od jednego pola karnego do drugiego. Rozgrywając spotkania co kilka dni musi znaleźć czas na regenerację, co łatwe nie jest.
Trener Lecha, analizując najbliższego przeciwnika zauważył możliwości odniesienia zwycięstwa, zranienia go. – Takich sygnałów jest więcej niż przed meczem z Bayerem. Czeka nas jednak trudne zadanie choćby dlatego, że na co dzień Sunderland rywalizuje w lidze stojącej na znacznie wyższym poziomie niż nasza – podkreśla.



