Złapali moc i pewność siebie. Znów zaimponują?

- Jesteśmy bardzo zadowoleni, że oni są zadowoleni – tak Nenad Bjelica kwituje wielkie zainteresowanie kibiców meczem Lecha z Górnikiem, spowodowane dobrą postawą poznańskich piłkarzy. Twierdzi, że fani są im potrzebni kiedy jest źle i kiedy jest dobrze, a doping tak wielkiej widowni zawsze powoduje, że aż chce się grać. Zapowiada się świetny mecz. Lech jest w formie, a Górnik ciągle potrafi swą grą zadziwić.

Trener jest dobrej myśli, bo jego podopieczni złapali wreszcie to, czego im w wielu okresach tego i poprzedniego sezonu brakowało: pewność siebie. Dzięki temu potrafią odwracać losy spotkań. Nie załamali się, gdy Śląsk wyrównał w Poznaniu, lecz ambitnie i skutecznie atakowali. Stracony gol w meczu przeciwko Jagiellonii podrażnił Kolejorza, także w Warszawie potrafił odpowiedzieć na stratę gola na samym początku. Odwrócił losy rywalizacji w Krakowie, na stratę gola zareagował strzeleniem trzech.

– Teraz możemy pójść do przodu. Jesteśmy razem, drużyna, trener, kibice. Tylko w takiej sytuacji można coś osiągnąć – zaznacza trener, a tak to zjawisko widzi pomocnik Radosław Majewski: – Jesteśmy drużyną. Nie w cudzysłowie, ale w dosłownym tego słowa znaczeniu. Najbardziej nas zbudował mecz ze Śląskiem. Nie załamaliśmy się, potrafiliśmy odpowiedzieć. Teraz jeden stoi za drugim, jeden drugiemu pomaga, wzajemnie się wspieramy. Dzięki temu wygrywamy i przełamaliśmy to, co nam ciążyło, czyli brak zwycięstw wyjazdowych. Wzajemnie sobie podpowiadamy, naprawiamy swoje błędy. W Krakowie po mojej stracie Darko Jevtić ratował sytuację i popełnił faul na żółtą kartkę, przez co w sobotę nie zagra.

Trener Lecha twierdzi, że Jevtić to najlepszy pomocnik ligi. Jego brak da się we znaki, ale ten, co go zastąpi, też zagra na wysokim poziomie. Kolejorz w tym sezonie wielokrotnie grał bez Darka i radził sobie, choćby w przełomowym meczu ze Śląskiem. Bjelica nie zdradza taktyki, jaką jego zespół pokaże w meczu przeciwko Górnikowi. W Krakowie całkowicie zaskoczył Wisłę, choć ustawienie z trzema obrońcami i dwoma wahadłowymi skrzydłowymi miało przede wszystkim zrekompensować brak ważnych zawodników. Górnik nie gra już tak błyskotliwie, jak jesienią, ale trenerowi Lecha wciąż imponuje. – Nadal grają na wysokim poziomie. Młodym piłkarzom i terenowi należy się uznanie. Są wysoko w tabeli, walczą o finał Pucharu Polski. Są bardzo groźni w stałych fragmentach gry – podkreśla.

Kolejorz, jak zapewnia Bjelica, ma moc, pewność siebie. Wtedy gra się inaczej, łatwo odrabia się straty, można je zamienić na zwycięstwa. – Teraz nie boimy się nikogo. Szacunek tak, strach – nie. Jesteśmy dobrze przygotowani fizycznie, widać to w końcówkach meczów – dodaje trener. Jest już pewne, że występ jego podopiecznych obejrzy ponad 30 tysięcy kibiców. Nie można wykluczyć, że padnie rekord sezonu, mówi się nawet o całkowitym wypełnieniu trybun.

Udostępnij:

Podobne

Cisza przed burzą

Niewiele brakowało, by początek sezonu był dla Lecha wymarzony. Jeden tragiczny występ pogrzebał szanse na historyczny sukces pucharowy, czyli wejście do piłkarskiej elity. Ten koszmar

Sztuka nieprzewidywalności

Mimo meczu zaległego, Lech jest liderem tabeli po szóstej ligowej kolejce. Raków, jego niedzielny przeciwnik, też rozegrał pięć spotkań, ale jako jedyny wszystkie przegrał. Na