Z Górnikiem Zabrze na nowej murawie

Żal było patrzeć na harce piłkarzy Lecha w ostatnim meczu. Nie dość, że – delikatnie mówiąc – nie wychodzili z siebie, by wygrać, to jeszcze zmagali się z katastrofalną nawierzchnią. Po każdym starciu w powietrzu fruwały fragmenty darni, zawodnicy wpadali w dziury. Bramka dla przeciwnika padła po błędzie Wołąkiewicza, który nie przewidział, jak na nierówności zachowa się piłka. Właśnie zaczęła się wymiana trawy.

Najbardziej skrupulatni statystycy, próbujący liczyć operacje wymiany trawy na INEA Stadionie i związane z tym koszty, powoli zaczynają tracić rachubę. Rzadko się zdarzało, by nawierzchnia wytrzymywała w dobrym stanie dłużej niż rok. W tym roku Lech rozegra u siebie jeszcze dwa mecze, z Górnikiem Zabrze (30 listopada) i Lechią Gdańsk (13 grudnia). Piłkarze będą już biegać po równej trawie, która zresztą nie miałaby szans ukorzenić się na stadionie o takiej konstrukcji nawet gdyby układano ją wiosną.

Jednorazowy koszt wymiany trawy to ok. 300 tysięcy zł. Operacji tej nie trzeba byłoby powtarzać tak często, gdyby zainwestować potężne pieniądze w sprzęt, jaki mają do dyspozycji zachodnioeuropejscy administratorzy podobnych stadionów: dmuchawy napowietrzające trawę, lampy zapewniające jej w miarę normalną wegetację bez dostępu promieni słonecznych. Nie dość, że urządzenia te są bardzo drogie, to zużywają ogromne ilości energii.

Udostępnij:

Podobne

Bez pomysłu, bez pewności siebie, bez goli

Nie tak miała wyglądać inauguracja rozgrywek ligowych przez mistrza Polski. Spłynęło na niego ostatnio mnóstwo pochwał, zaczął się jawić jako wschodząca potęga nie tylko krajowego

Przyjaźń? Byle nie na boisku

Na niczym Lech gorzej ostatnio nie wychodzi niż na tzw. meczach przyjaźni. W poprzednim sezonie przyszły mistrz Polski rozgrywał dwa takie dwumecze, a w każdym

Kłopot z kręgosłupem

Po wylosowaniu przez Lecha mistrza Danii wydawało się, że gorzej być nie może, że los znów okazał się okrutny. Najtrudniejszy w całej stawce przeciwnik trafił