Wykolejeni w Gliwicach. Lech znów przegrał sam z sobą

O ile w pierwszym meczu w roku Lech przegrał przez katastrofalną postawę i błędy obrońców, to w drugim formacja ta zagrała lepiej. Jednak Kolejorz znów przegrał, tym razem za sprawą katastrofalnej nieskuteczności. Gholizadeh, Ishak, Bengtsson, Rodriguez zmarnowali po kilka „setek” i powinni się zapaść pod ziemię ze wstydu, bo graczom o takiej jakości, tyle zarabiającym, to po prostu nie uchodzi. Najbardziej jednak powinien wstydzić się trener, bo nikt już nie ma wątpliwości, że Lech nie jest gotowy do rozgrywek, trwoni swój potencjał. Za chwilę zamiast bronić tytułu, znajdzie się w strefie spadkowej.

Gumny w miejsce Pereiry, Palma zamiast Jagiełły, Mońka zastępujący Skrzypczaka – takie zmiany w wyjściowym składzie swej drużyny wprowadził Niels Frederiksen. Wszyscy gracze, z których zrezygnował, nie pokazali niczego ciekawego w spotkaniu z Lechią. Szczególnie fatalnie wypadł Skrzypczak, choć Milić nie był od niego dużo lepszy. Obu wymienić nie było można, Lech nie ma tylu środkowych defensorów. Periera wszedł na boisko w samej końcówce, ale tylko po, to by zawalić mecz.

Nie minęła minuta, a mogło, nawet powinno być 1:0 dla Lecha.  Przeprowadził szybką akcję, tuż przed linią końcową piłkę złapał Palma i natychmiast dośrodkował, a Gholizadeh nie zaatakował piłki głową właściwie i pierwszą z kilkunastu „setek” szlag trafił. Potem do głosu doszedł Piast i uzyskał przewagę, Dziczek nękał defensywę Kolejorza groźnymi wrzutami piłki z autu pod bramkę. Długo inicjatywa należała do gospodarzy, ofensywne próby Lecha były nieporadne. Dwa razy piłka trafiała do Milicia, który fatalnie pudłował, raz nogą, raz głową po rzucie rożnym. Ten gracz jest zupełnie bez formy. Pod koniec pierwszej połowy jego fatalna pomyłka mogła skończyć się stratą gola.

Po 23 minutach i kolejnym dalekim wrzucie z autu interweniujący Palma odbił piłkę głową, ale spadła ona potem na jego rękę i do długiej debaty zabrał się VAR. Narady zabrały 4 minuty, w konsekwencji Piast wykonywał rzut karny. Na szczęście swą drużynę uratował Bartek Mrozek. Obrazu meczu to nie zmieniło, Lech wciąż nie potrafił przejąć kontroli nad wydarzeniami, a nawet oddalić piłki od własnej bramki. Grał niezbornie, nie przyspieszał, miał kłopoty z wymianą kilku podań. Gdzie jest Lech, co się z tym zespołem dzieje? – można się było zastanawiać.

W końcówce pierwszej połowy goście opanowali w końcu sytuację, długo posiadali piłkę, kilka razy zagrozili rywalom. Mieli kolejną „setkę”, gdy po szybkim i składnym ataku, zagraniu Rodrigueza, na „czystą” pozycję wyszedł Bengtsson, trafiając jednak w bramkarza i marnując okazję idealną. Jeszcze w przedłużonym czasie, po akcji Palmy, w równie dobrej sytuacji znalazł się Ishak, niestety bramkarz Piasta znów był na posterunku.

W końcówce pierwszej połowy Lech pokazał trochę ładniejszą twarz, a druga zaczęła się wyraźną jego przewagę. Stworzył kilka dobrych okazji, grał wreszcie szybciej. Gracze Kolejorza przegrywali jednak pojedynki z Plachem. Najlepszą okazję miał Bengtsson, dobrze strzelający głową. Bramkarz Piasta pokazał klasę, nie ostatni raz w tym meczu. Gospodarze nie poddawali się, też rozgrywali ciekawe akcje. Mecz zrobił się ciekawszy, więcej działo na boisku. Lech miał piłkarzy o wyższych umiejętnościach, a jakości było jeszcze więcej, gdy na boisko weszli Walemark, Jagiełło i Ismaheel. Bohaterem meczu i tak był Plach, który potrafił zatrzymać biegnącego samotnie na bramkę Ishaka. Kolejna świetna akcja zmarnowana. Jeszcze lepszą okazję miał Rodriguez po podaniu Ishaka. Dokonał dużej sztuki – z kilku metrów strzelił wysoko nad bramkę. Po chwili spudłował jeszcze raz. Kwadrans przed końcem Frederiksen stracił cierpliwość i zastąpił Hiszpana Agnero. Potem jeszcze za Gumnego wszedł Pereira, co miało fatalne konsekwencje.

Stara piłkarska prawda głosi, że niewykorzystane okazje się mszczą. Lech pudłował i pudłował, wykreował sobie okazje na wysokie zwycięstwo, a stracił gola tuż przed końcem. Winowajcą był Periera, który pozwolił rywalowi oddać celny strzał głową. W tym sporcie wygrywa skuteczniejszy, pewniejszy siebie, obdarzony szczęściem. Z drużyną Kolejorza dzieje się bardzo źle. Ledwo rozgrywki ruszyły, a już trzeba szukać ratunku.

Udostępnij:

Podobne

Tych punktów może zabraknąć

To miał być najłatwiejszy z ostatnich w sezonie meczów Lecha. Gdy lider spotyka się na własnym stadionie ze słabeuszem, wynik wydaje się przesądzony. Jednak kandydat

Sobotnie granie Lechitek

W sobotnie południe zespół seniorek Lech Poznań UAM rozegrała w Plewiskach mecz przeciwko SMS Łódź ( to byłe mistrzynie i wicemistrzynie Polski). Po golu Alicji