Lech po długiej, dwutygodniowej przerwie wróci w sobotę do gry. Gdyby nie wydarzenia w Trnawie, o takiej rozłące nie mogłoby być mowy, jednak rzeczywistość jest zupełnie inna niż większość przewidywała. Według pierwotnego terminarza w miniony weekend na Bułgarską miał zawitać mistrz Polski, Raków Częstochowa, ale spotkanie nie doszło do skutku ze względu na walkę podopiecznych trenera Szwargi w Lidze Mistrzów i możliwości regulaminowego przełożenia tego meczu na inny termin. Pojedynek z Górnikiem zakończy niezbyt udany okres wakacyjny i będzie ostatnim przed kolejną przerwą, tym razem reprezentacyjną. 

Pamiętny wyjazd do Wrocławia nie zostawił po sobie żadnych pozytywnych wspomnień. Prawdopodobnie ostatnie dwie porażki tkwią w głowach piłkarzy i sztabu szkoleniowego, tym bardziej, że przez następne 13 dni nie mieli okazji zaprezentować sportowej złości i udowodnić, że nie należy ich przedwcześnie skreślać. 

Nie ma wątpliwości, że przedsezonowe przygotowania nie przebiegły najlepiej. Obecnie trwają próby naprawienia błędów. John van den Brom od początku powtarzał hasło „preseason”, zespół do formy miał dochodzić meczami, a właściwa dyspozycja miała pojawić się na jesień. Zaprzepaściło to europejskie cele, ale by iść dalej, poza sprawnością fizyczną jest potrzebne też odpowiednie nastawienie mentalne. 

Kluczowe będzie pewne zwycięstwo z zabrzanami, by przynajmniej częściowo powróciły dobre nastroje, pewność siebie i wiara we własne umiejętności. Zawodnicy byłego trenera Lecha, Jana Urbana też mają swoje problemy. W poprzedniej kolejce w bardzo słabym stylu przegrali z Jagiellonią, dodatkowo na koncie mają tylko jedno zwycięstwo, z mierną wtedy Koroną. Zaliczyli też 2 remisy, z Piastem i Widzewem. Suma punktów plasuje ich w strefie spadkowej. 

Daleko od formy są czołowi zawodnicy byłego wielokrotnego mistrza kraju, szczególnie największa gwiazda, Lukas Podolski nie potrafi nawiązać do zeszłych rozgrywek, kiedy był jednym z najlepszych graczy całej Ekstraklasy. Na starcie nowej kampanii duże problemy ma też defensywa, której często nie pomaga bramkarz, Daniel Bielica. Nie licząc absolutnego beniaminka, Puszczy Niepołomice stracili razem z ŁKS-em i Widzewem najwięcej bramek z całej ligowej stawki, a w zestawieniu goli strzelonych do spółki z Pogonią zajmują ostatnią pozycję.

Po 2 tygodniach przerwy na rozgrywki międzypaństwowe Lech rozegra derby z Wartą. Zieloni od powrotu na najwyższy poziom rozgrywkowy nie potrafią ugrać chociaż punktu, jednak na pewno przy Bułgarskiej będą zdeterminowani, by zakończyć tą niekorzystną passę. Będzie to też początek całej serii domowych spotkań. Nie licząc wyjazdu do Szczecina, Lechici po rywalizacji z rywalem zza miedzy przed własną publicznością zagrają kolejno ze Stalą Mielec, Rakowem Częstochowa i Puszczą Niepołomice. 

Po meczu z Żubrami przyjdzie pora na kolejne zgrupowanie reprezentacji i wyciąganie pierwszych poważniejszych wniosków. Jeśli holenderski trener nie podniesie drużyny i ta będzie prezentowała przeciętną grę, znajdowała się w środku stawki z realną stratą do czołówki, to w gabinetach prawdopodobnie zaczną się poważne dyskusje, co należy zrobić i kto powinien ponieść konsekwencje zaistniałej sytuacji. W katastroficznym scenariuszu może okazać się, że John van den Brom przedwcześnie opuści Poznań, jednak to zakładają najwięksi pesymiści. Wydarzenia poprzedniego sezonu pokazują, że to fachowiec, który mimo popełniania błędów, zna się na wykonywanej pracy. Ma to pozwolić wyjść z zapaści i nawiązać do pozytywnych wspomnień kibiców z ubiegłych lat.

Historia spotkań wieńczących okres wakacyjny w ostatnich 5 latach nie jest zbytnio optymistyczna. Wygrać udało się tylko raz, przed rokiem z Lechią Gdańsk. Na nadmorskim obiekcie piłkarze Lecha urządzili pokaz jakości piłkarskiej i z przyszłym spadkowiczem bez problemu zwyciężyli aż 3:0. W sezonie mistrzowskim podopieczni trenera Skorży w samej końcówce za sprawą Pedro Tiby zabrali Pogoni wygraną i zdobyli cenny punkt. Jedyna porażka przypada na 2019 rok, kiedy 1 września na Bułgarskiej zjawiła się Cracovia, która zdobyła 1 bramkę więcej od Kolejorza i wróciła do Krakowa z kompletem punktów. Spotkania 3 i 5 lat temu zakończyły się remisem odpowiednio z Wisłą Płock i Piastem Gliwice.

Najnowsza historia pokazuje, że mecze będące ostatnimi przed rozpoczęciem szkolnego maratonu najczęściej kończyły się podziałem punktów, ale w obecnej sytuacji taki wynik nikogo nie usatysfakcjonuje. Z Górnikiem nigdy nie gra się łatwo, co udowadnia wiosenny pojedynek zakończony porażką. Zabrzanie wtedy byli na fali wznoszącej, a Lech uwikłany w europejskie rozgrywki, więc nie można mieć wątpliwości, kto jest faworytem i jak ważne jest potencjalne zwycięstwo, by na okres reprezentacyjny udać się w lepszych humorach i 3 punktami więcej w ligowej tabeli.

Mikołaj Duda 

Udostępnij:

Podobne

Warta dała się ograć Śląskowi

Ten mecz nie musiał się skończyć tak źle dla Warty. Nie musiała przegrać. Śląsk wygrał przez wyrachowanie, lepszy pomysł na pozbawienie rywala atutów, większą taktyczną